home      PGL PGL Lasy
Państwowe
  blog edukatora          blog leśniczego          skrzydlate myśli     

autor Jarek   data 2013-02-08

Zrywka drewna, czyli era forwardera

Zwykle w zimowych miesiącach słyszymy lub widzimy  czasem, najczęściej  w jakiejś „minimini”- migawce telewizyjnej, że „zima to czas żniw w lesie i tnie się ostro drewno na zrębach”.  To prawda, bo choć teraz pozyskujemy drewno cały rok, wykonując rozmaite zabiegi gospodarcze w lasach, jednak 4 i 1 kwartał każdego w zasadzie roku, to szczególnie intensywny czas cięć. Zwykle w tle takiej wiadomości TV warczy piła, a teraz często mignie pracujący harwester lub forwarder. W listopadzie pisałem Wam o blaszanych drwalach- harwesterach, to dziś może zajrzymy do lasu, gdzie trwa zrywka drewna i poznajmy używany do niej sprzęt. Termin zrywka drewna kojarzy się dość dziwnie z drewnem, bo jak je się zrywa? Z drzewa jak owoce? Definicja encyklopedyczna brzmi tak: zrywka drewna- czynność transportu drewna okrągłego z miejsca pozyskania (od pnia) do miejsca załadunku, składowania, wstępnej obróbki itp. Mówiąc prostym językiem jest to „wyrwanie”, wyciągnięcie drewna z głębi lasu do drogi wywozowej, skąd pojedzie do odbiorcy tego cennego surowca: tartaku, firmy drzewnej czy szczęśliwego posiadacza kominka lub pieca c.o. opalanego drewnem. Przez lata zrywką drewna zajmowali się, oprócz etatowych pracowników leśnych, także rolnicy, którzy korzystając z zimowej przerwy w pracach polowych dostosowywali ciągniki rolnicze do tej pracy. Przez wiele lat wykorzystywano w zrywce drewna konie:

Dziś po ciężkiej pracy w lesie nie muszą przynajmniej ciągnąć wozu do domu, bo jadą w specjalnej przyczepie ciągnikowej, którą widzicie powyżej na zdjęciu. Choć różnie z nimi bywa… Wracałem kiedyś z pracy i dogoniłem na szosie ciągnik z przyczepką dla konia zrywkowego. Już miałem go wyprzedzić, gdy nagle coś zauważyłem! „Zamrugałem” światłami i ciągnik zatrzymał się. Otworzyłem drzwi przyczepki i zobaczyłem zziajanego konia, który usiłował „wskrobać się” na kawałki desek, które trzymały się jeszcze osi przyczepki. Okazało się, że ciężki koń załamał spróchniałe deski podłogi na jakiejś dziurze leśnej drogi i musiał biec za ciągnikiem! Szczęście, że kierowca-zrywkarz jechał wolno, a ja przy wyprzedzaniu zauważyłem migające pod spodem przyczepki białe „skarpetki” na nogach „Maćka”. Odjechałem kawałek od miejsca pracy, ale i tak koń pewnie niemile wspomina taką „przygodę”. Jego właściciel z pewnością zadba także o przegląd przyczepki, zanim wprowadzi tam konia…

  W wielu miejscach, szczególnie w warunkach górskich konie nadal ciężko pracują w lesie, bo wciąż trudno je zastąpić. Ale to nie znaczy, że nie można, bo pojawiają się takie:

Oraz podobne, bardzo różnorodne rozwiązania, które sprawiają, że poczciwego konia zrywkowego:

Zastępują „żelazne konie” mechaniczne. Zrywka wleczona, czyli taka, że cały pień drzewa ciągnie się po ziemi odchodzi już w niepamięć, bo powoduje zniszczenia gleby, runa leśnego i dróg:

Przez wiele lat stosowano skiddery, jeszcze spotykane w naszych lasach:

Najpopularniejszy z nich to czeski ciągnik LKT, prawdziwa „historia” zrywki:

 To ciągnik dużej mocy, przegubowo łamany, zwrotny, wyposażony we wciągarkę linową i mocną płytę oporową z tyłu. Opierały się o nią podciągane liną pnie drzew, zaczepiane przez pomocnika lub samego kierowcę ciągnika:

Była to trudna i niebezpieczna praca, a pomimo, że taka półpodwieszona zrywka była bardziej przyjazna przyrodzie, to i tak widoczne były zniszczenia w lesie.

Konie, ciągniki rolnicze z linkami czy łańcuchami zaczepowymi oraz skiddery zrywały całe strzały drzew do drogi i dopiero tam były one cięte na wałki lub manipulowane w „kopalniaki” czy dłużyce tartaczne. Czasami zdarzają się bardzo krzywe akacjowe pnie, gdzie pilarz musi się sporo natrudzić, aby wybrać proste kawałki na słupki grodzeniowe lub papierówkę:

Obecnie coraz powszechniej stosuje się zrywkę podwieszoną, gdzie drewno nie ma kontaktu z glebą. Drewno tnie się na odpowiednie wałki lub kłody i wywozi do drogi wywozowej przy użyciu specjalnych wózków lub kleszczy:

Czasami można to robić przy użyciu małego „ciapka” rolniczego ze specjalną, nowoczesną przyczepą:

Jednak coraz częściej stosowane są forwardery:

To ciągniki specjalnie skonstruowane do zrywki nasiębiernej drewna, które za pomocą żurawia ładują na siebie wałki lub kłody,a nawet dlużyce, czyli ponad 6 metrowe kawałki drewna. Wywożą je potem do drogi i układają w wielkie stosy:

Ten rodzaj zrywki jest najbardziej przyjazny środowisku i nie powoduje tak jak zrywka wleczona uszkodzeń runa, przemieszania warstw gleby i nie jest przyczyną erozji. Mankamentem jest tylko powierzchniowy nacisk wielkich kół na glebę i ślady opon na błotnistych drogach leśnych jesienią:

Oczywiście czasem stosuje się też inne sposoby, np. zrywkę ręczną za pomocą chwytaków i wózków, lub w górach- grawitacyjną, gdzie wałki drewna zrzucane są w dół przy użyciu ryzów drewnianych czy plastikowych. Sporadycznie zrywa się drewno z użyciem śmigłowców lub nawet balonów oraz specjalnych kolejek linowych. W innych krajach używa się słoni zamiast koni. Ale bez obaw, u nas w lesie słonia nie spotkacie. W naszych lasach obecnie nastała era forwardera. Zrywka drewna forwarderami różnej mocy i wielkości odbywa się teraz po specjalnie wyznaczanych, zwykle co 20 metrów szlakach, a las szybko się regeneruje po takiej zrywce.  Drewno jest nam wszystkim potrzebne, stąd musimy pogodzić się z tym, że czasem natkniemy się w lesie na ślady wielkich opon i poczujemy zapach świeżej żywicy.

Leśniczy Jarek- lesniczy@erys.pl

 

Komentarze (6)

~Patryk 09.02.2013 18:41:45
Świetne, ale mam pytanie czy zawsze pan chciał zostać leśniczym? To jakaś tradycja rodzinna?

Jarek 10.02.2013 10:53:02
Odkąd sięgam pamięcią to profesja leśnika była moim jedynym planem i marzeniem. Od najmłodszych lat interesowałem się lasem i przyrodą, dużo czytałem i każdą wolną chwilę spędzałem w lesie. Mój Ojciec był powojennym leśniczym na Ziemiach Zachodnich w lasach położonych obecnie w tym samym nadleśnictwie, gdzie ja jestem leśniczym... Zmienił potem zawód, bo z posady leśniczego nie mógł utrzymać rodziny, ale uczył mnie miłości do lasu i przyrody od niemowlęcia, ufam, że skutecznie... Pozdrawiam miło!

~Janek 12.02.2013 21:12:50
może opisze pan co dzieje się w pana lesie jakie prace są wykonywane teraz bo dawno nie pisał pan

Jarek 13.02.2013 14:14:26
No cóż, codziennie pisać się nie da, bo leśniczy ma ciągle mnóstwo zajęć, nawet wieczorami. Cierpliwości zatem- odezwę się niebawem z bieżącym meldunkiem z lasu. Pozdrawiam Janka i wszystkich Czytelników!

~Weronika-przyszły leśnik 19.02.2013 21:04:17
Witam. No cóż niedługo czeka mnie egzamin zawodowy i taka powtórka jest mile widziana.

~Marian Stolarski 19.01.2019 21:50:37
Jak widzę ślady reaktora w lesie i czuje zapach benzyny to z takiego lasu idę odpoczywać po Pałasponsorowanych c Kultury. Trzeba było dodać że to artykuł sponsorowany

Dodaj komentarz

Wpisz swoje imię
Twój komentarz
Wpisz kod z obrazka   
Zdjęcie CAPTCHA Odśwież obrazek

LOGIN

 

Kategorie

Zasady (27)
Leśnictwo (100)
Drzewa (38)
Zwierzęta (109)
Leśniczówka (157)
Technika (22)

Archiwum

2007 (44)
2008 (101)
2009 (92)
2010 (84)
2011 (101)
2012 (103)
2013 (100)
styczeń (9)
luty (9)
marzec (9)
kwiecień (8)
maj (8)
czerwiec (8)
lipiec (8)
sierpień (8)
wrzesień (8)
październik (9)
listopad (7)
grudzień (9)
2014 (78)
2015 (63)
2016 (60)
2017 (52)
Kanał RSS - nowy

 
 
Serwisy internetowe Lasów Państwowych wykorzystują pliki cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na ich zapis lub wykorzystanie.
Więcej informacji znajdziesz w naszej Polityce Prywatności.
Akceptuję politykę prywatności
zamknij