home      PGL PGL Lasy
Państwowe
  blog edukatora          blog leśniczego          skrzydlate myśli     

autor Jarek   data 2011-10-29

Leśniczemu wiedzy... nigdy dosyć

Tymi słowami można streścić miniony tydzień, który cały upłynął na wyjazdach i szkoleniach. Pomimo wielu oznak wczesnej zimy. wciąż mamy piękną, złotą jesień. Na drzewach jeszcze mocno trzymają się liście, sporo jest jeszcze zupełnie zielonych. Bywało, że na Wszystkich Świętych wokół leśniczówki były już same „łysielce”, a tu nawet kasztanowce, choć nękane przez szrotówka, mają jeszcze liście. Wspaniałe krajobrazy:

 

zachęcają, aby każdą chwilę spędzić w lesie, gdzie jest rudo, złoto i brązowo. Jednak są takie dni, kiedy nic z tego. Każdy leśniczy, niezależnie od już posiadanego wykształcenia, doświadczenia i przyswojonej wiedzy musi wciąż uczyć się czegoś nowego. Pracujemy przecież w realiach gospodarki rynkowej, której narzędzia i mechanizmy ulegają ciągłym przemianom, a z drugiej strony w otoczeniu przyrody, o której różne nauki niosą wciąż nową wiedzę. Stąd, aby dobrze realizować swoje bardzo szerokie zadania musimy nieustannie uczyć się, szkolić i korzystać z doświadczeń innych.

 W poniedziałek, wtorek i środę uczestniczyłem w IV edycji Akademii Leśniczego w Łagowie. Przez dwa dni wspólnie z dr inż. Markiem Maciantowiczem z zielonogórskiej RDLP zgłębialiśmy tajniki wiedzy o Naturze 2000 oraz o innych formach ochrony przyrody. Długo dyskutowaliśmy o aktualnej sytuacji polskiej przyrody w świetle dyrektyw unijnych i wciąż zmieniającego się prawa. Od 2012 roku zmianie ulegają fundamentalne dla sztuki leśnej dokumenty: Instrukcja Ochrony Lasu, Urządzania Lasu i Zasady Hodowlane.

Ostatnio radykalnie zmieniły się poglądy na zachowanie i wzbogacanie bioróżnorodności, szczególnie na rolę martwych oraz obumierających drzew. Leśnicy muszą zmienić swoje utarte poglądy na zgoła inne i liczyć, że osoby kontrolujące ich pracę także w podobny sposób przestawią swoje myślenie. Wiąże się to z umiejętnościami przekazywania naszej wiedzy, szczególnie realizując edukację przyrodniczo-leśną i komunikując ze społecznością lokalną.

To wielkie wyzwanie, bo leśniczy każdego dnia spotyka się z różnymi ludźmi ( nabywcami drewna, drzewiarzami, rolnikami ale też turystami, nauczycielami, ekologami i dziennikarzami) oraz rozmaitymi, często trudnymi pytaniami. Tutaj niesłychanie ważne i potrzebne umiejętności znakomicie demonstrował nam znany już leśniczym-akademikom dr Leszek Kowalczyk z Poznania:



Niesłychanie ciekawie i żywiołowo prowadził zajęcia z komunikacji, autoprezentacji, sztuki udzielania wywiadów, a nawet…savoir-vivre. Zajęcia rozpoczął przy wtórze muzyki Phila Collinsa i filmu szkoleniowego wojsk NATO wpadając na salę wykładowa w wojskowym rynsztunku i masce gazowej. Bo przecież leśniczy jak żołnierz, może liczyć tylko na siebie, swoje umiejętności i wsparcie kolegi w takim samym, zielonym mundurze. A w komunikacji łatwo wdepnąć na minę, podobnie jak na misji wojskowej.

Pan Leszek Kowalczyk szybko jednak nauczył nas jak sobie radzić w rozmowie z trudnym rozmówcą, zachowania przed kamerą i działania pod presją czasu. Wykonywaliśmy np. na czas ćwiczenia polegające na połączeniu liniami liczb od 1 do 50, ukrytych pośród rozsypanych cyfr różnych wielkości oraz krojów czcionek. Byli tacy, którzy potrafili to zrobić w około minutę! Bezkonkurencyjny był tu Marek Marciniak:



 Kręciliśmy także doraźnie wymyślone spoty reklamujące nasze działania w lasach, a potem odtwarzaliśmy filmiki na ekranie. Dr Kowalczyk analizował i pokazywał błędy oraz chwalił nasze przygotowanie, bo radziliśmy sobie według niego znakomicie. Wspaniałą dykcją i medialnym głosem błysnął Romuald Weryszko, który stanął przed kamerą wspólnie z Arturem Opalińskim:

 

 Po takich osiągnięciach należało przygotować się na bankiet w Dyrekcji Generalnej, na który z pewnością kiedyś, przynajmniej niektórzy z nas trafią w nagrodę za świetne wyszkolenie. Dlatego Dr Kowalczyk ćwiczył nas także w może skomplikowanych oraz czasem zapomnianych umiejętnościach dobrego zachowania i savoir-vivre:



 Świetnie poradziliśmy sobie np. z właściwym podpisaniem całego garnituru kielichów, łatwo odróżniając który służy do białego, a który do czerwonego wina. Bez problemów uporaliśmy się też z kolejnym egzaminem (choć jak widać, niektórzy mieli chwile zwątpienia)  i w ten sposób zostały nam jeszcze dwa spotkania do ukończenia Akademii:

 W piątek z kolei cała Służba Leśna mojego nadleśnictwa uczestniczyła w szkoleniu z zasad przeprowadzania inwentaryzacji przedmiotów nietrwałych w użytkowaniu i zapasów magazynowych. Każdy leśniczy odpowiada ( także materialnie")  za wiele rzeczy, m.in. za szereg przedmiotów koniecznych w pracy: np.średnicomierze i wysokościomierze do drewna, sprzęt ppoż, biblioteczka w leśnictwie i wiele innych. Należy też rozliczyć się z siatki do ogrodzeń, gwoździ, skrzynek na sadzonki itd. Dlatego co roku przeprowadzana jest inwentaryzacja - spis z natury przedmiotów za które odpowiada leśniczy. Co jakiś czas spisywane są środki trwałe, czyli m.in. budynki i budowle, które też ma „na stanie” leśniczy.

Szkolenie z inwentaryzacji było krótkie, ale zaraz po nim na salę wkroczył inny wykładowca i rozpoczął 8- godzinne szkolenie z tematu: „ Bezpieczeństwo osobiste podczas wykonywania zadań służbowych”. Leśniczy ma uprawnienia strażnika leśnego i pracując sam, w rozległym terenie, chroni państwowe mienie. Było o zasadach legitymowania, nakładania mandatów, sporządzania notatek służbowych i zachowania się w sądach. Tematy trudne, nieprzyjemne ale konieczne do wykonywania, stąd niezbędna jest doskonała znajomość prawa i technik interwencji.

 Każdy leśnik musi być też sprawny fizycznie i odporny psychicznie, aby podejmować się interwencji. Wykładowca ma czarny pas karate, ale nie każdemu leśnikowi jest on potrzebny. Najlepsza jest jednak profilaktyka i dobrze wyszkolony, sprawny komunikacyjnie leśniczy zwykle nie sięga po mandat, żeby dobrze chronić las. Mnie pomaga w tym znakomicie Św. Hubert, obok którego kapliczki grzybiarze i turyści  przykładnie parkują samochody:

 Jednak zapewne zdajecie sobie sprawę z tego, podobnie jak ja, że najgroźniejszy w lesie i dla lasu jest człowiek. Większość jednak osobników Homo sapiens odgrywa w lesie  pożyteczne role. Po takiej „dawce” szkoleń przekonany jednak jestem, że z każdym człowiekiem spokojnie potrafię się dogadać z pożytkiem dla lasu.  A z czytelnikami bloga z pewnością szczególnie znakomicie!

Miłej niedzieli.

 

Leśniczy Jarek- lesniczy@erys.pl   

Komentarze (0)

Dodaj komentarz

Wpisz swoje imię
Twój komentarz
Wpisz kod z obrazka   
Zdjęcie CAPTCHA Odśwież obrazek

LOGIN

 

Kategorie

Zasady (27)
Leśnictwo (100)
Drzewa (38)
Zwierzęta (109)
Leśniczówka (157)
Technika (22)

Archiwum

2007 (44)
2008 (101)
2009 (92)
2010 (84)
2011 (101)
styczeń (6)
luty (10)
marzec (10)
kwiecień (9)
maj (9)
czerwiec (8)
lipiec (9)
sierpień (7)
wrzesień (8)
październik (9)
listopad (7)
grudzień (9)
2012 (103)
2013 (100)
2014 (78)
2015 (63)
2016 (60)
2017 (52)
Kanał RSS - nowy

 
 
Serwisy internetowe Lasów Państwowych wykorzystują pliki cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na ich zapis lub wykorzystanie.
Więcej informacji znajdziesz w naszej Polityce Prywatności.
Akceptuję politykę prywatności
zamknij