home      PGL PGL Lasy
Państwowe
  blog edukatora          blog leśniczego          skrzydlate myśli     

autor Jarek   data 2011-09-27

Borsuk w sadzie leśniczego

W ostatnich dniach wolne chwile spędzam w ogrodzie i na podwórzu leśniczówki. Pracy nie brakuje, bo moja leśniczówka położona jest na ponad 60 arowej działce, pośród starych lip, dębów i topól. Trzeba kosić trawę, grabić liście, przycinać krzewy itp. Obok jest 40 arowy sad pełen drzew owocowych starych odmian, które co jakiś czas uzupełniam i odmładzam. Posadziłem tam znanego Wam już derenia jadalnego, sporo porzeczek i piękne leszczyny. Teraz jesienią trzeba korzystać z darów Natury i robić zapasy na zimę:



 

Któregoś dnia, gdy schodziłem z wierzchołka starej jabłoni o wysokości dwóch najdłuższych drabin usłyszałem szczekanie mojego jagdteriera. "Pewnie Amigo wynalazł gdzieś jeża w suchych liściach" – pomyślałem. To jedno z jego ulubionych zajęć. Gdy coś robię wokół domu, ten gania po wszystkich zakamarkach i zawsze coś wywęszy. Wieczorami leży zwykle obok i chodzi za mną krok w krok.. Cóż, jak to przyjaciel:

 

Ale tym razem szczekanie psa brzmiało tak samo jak wtedy, gdy głosi w lesie grubą zwierzynę. Cóż on tam wynalazł? Może jenot albo lis gdzieś się tu zaszył? Poszedłem sprawdzić. Amigo ucieszony moim zainteresowaniem ruszył ostro w najbardziej zakrzaczoną część sadu. Zobaczyłem wielką łachę żółtego piasku i okno, czyli wejście do nory. Amigo właśnie nurkował w czeluściach nory... Od razu „skumałem" kto tam mieszka. Widziałem ślady jego bytności w sadzie już od miesiąca. Idealnie okrągłe dziury, wyglądające tak, jakby ktoś włożył grubą rurę w ziemię. Obok resztki plastrów i szarej „celulozy" z gniazd os. Na gliniastej ziemi widoczne były charakterystyczne tropy z solidnymi pazurami. Przypominają miniaturę tropów niedźwiedzia. To borsuk- inaczej jaźwiec:



 ( Fotografia pochodzi z agrrafka.pinger.pl ) Ten nasz największy przedstawiciel łasicowatych czasem jest nazywany przez dzieci  skunksem, z racji czarnych, szerokich pręg na bokach głowy. Jest srebrzystoszaryszary, spód i łapy ma czarne. Tułów bardzo masywny, krępy, zwierzak sprawia wrażenie nieporadnego tłuściocha. Nic podobnego, jest sprawny i szybki. Idąc wolno przelewa się z boku na bok i przypomina małego niedźwiedzia. Wydaje dziwne odgłosy: mruczy, sapie, chrząka, a gdy jest „wnerwiony" chrząka jak dzik. Niejeden wieczorny turysta najadł się strachu myśląc, że jest to niewiadomo co... Wiele borsuków ginie, niestety, na naszych drogach pod kołami samochodów.

Jaźwiec jest w sumie pożytecznym zwierzakiem i raczej nie wyrządza szkód, bo zjada głównie dżdżownice, ślimaki, drobne gryzonie, płazy, bardzo lubi zawartość gniazd os i trzmieli oraz owoce. W zależności od pory roku i dostępności pokarmu zmienia dietę, bo zimą przeważa pokarm zwierzęcy, a latem i jesienią zjada owoce, nasiona, bulwy i kłącza roślin. Zimą borsuk zapada w sen, tak jak niedźwiedź i wiewiórka, stąd pewnie w moim sadzie, w sąsiedztwie apetycznej spiżarni wykombinował sobie zimową norę.

 Mój Amigo nie zachwycił się tym pomysłem, wręcz przeciwnie... Gdy zorientowałem się, że łacha piasku pochodzi z okna borsuczej nory natychmiast usiłowałem go złapać. Ale jagteriery słyną z nieokiełznanego temperamentu. Pies wpadł do nory i rozpoczęła się podziemna walka. Łomot, dudnienie, warczenie borsuka i jazgot psa. Wołałem go, ale na próżno. Jednak po chwili zobaczyłem „antenę", czyli krótki ogon psa. Nie zdążyłem jednak go złapać, a ten nabrał powietrza i na nowo ruszył na borsuka. Po chwili gwałtownej walki usłyszałem skowyt psa i zapadła cisza...

 "Chyba borsuk go zadusił!"- przestraszyłem się. "Trzeba go ratować". Pobiegłem szybko po łopatę i zacząłem kopać w twardej glinie. Po kilku chwilach złamałem szpadel na jakimś korzeniu. Pobiegłem po inny. "Przecież mój Amigo o ile nie udusił go borsuk, sam udusi się z braku tlenu w tej norze". Wiem, że borsuk potrafi zakopać intruza, a sam czmychnąć innym, zapasowym oknem. Akurat nadszedł mój kolega, a zatem we dwójkę wzięliśmy się ostro za kopanie. Każda chwila była cenna.

 Pot lał się z nas ale po około 40 minutach zobaczyłem w mroku nory „antenkę" Amigo. Położyłem się i wyciągnąłem na całą długość. Udało się dosięgnąć do psiego ogona! Wyciągnąłem zakrwawionego psiaka:



Na szczęście żywego, choć przeprawa z borsukiem sporo go kosztowała. „Leciał mi" przez ręce, ale po chwili stanął na nogach. Miał zakrwawiony bark, podziurawione i oberwane ucho oraz  cały był ubabrany w glinie. Opatrzyłem go szybko, wyczyściłem, obmyłem rany po borsuczych pazurach i kęsach (kłach) oraz podałem mu środek przeciwgorączkowy. Był nieźle poturbowany, ale łypał na mnie łobuzerskim wzrokiem. To nie pierwszy raz. Gryzł się kiedyś z lisem i siedział w norze ponad 2 godziny. Innym razem walczył z lisem w naszym kurniku.

 Patrzył na mnie i moje zabiegi pielęgniarskie z wyraźną wdzięcznością. Przyjaciół poznaje się przecież w potrzebie. W końcu Amigo - to znaczy przyjaciel... Po dwóch dniach rekonwalescencji  był zdrów jak rydz. Zabarykadowałem mu jednak wejście na ogród. Ale Amigo ma swoje ścieżki i podkopy pod każdym ogrodzeniem. Na wszelki wypadek sprawdziłem norę. Nie było świeżych tropów. Borsuk wyprowadził się z mojego sadu. Chyba się obraził...

 

Leśniczy Jarek- lesniczy@erys.pl. 

Komentarze (0)

Dodaj komentarz

Wpisz swoje imię
Twój komentarz
Wpisz kod z obrazka   
Zdjęcie CAPTCHA Odśwież obrazek

LOGIN

 

Kategorie

Zasady (27)
Leśnictwo (100)
Drzewa (38)
Zwierzęta (109)
Leśniczówka (157)
Technika (22)

Archiwum

2007 (44)
2008 (101)
2009 (92)
2010 (84)
2011 (101)
styczeń (6)
luty (10)
marzec (10)
kwiecień (9)
maj (9)
czerwiec (8)
lipiec (9)
sierpień (7)
wrzesień (8)
październik (9)
listopad (7)
grudzień (9)
2012 (103)
2013 (100)
2014 (78)
2015 (63)
2016 (60)
2017 (52)
Kanał RSS - nowy

 
 
Serwisy internetowe Lasów Państwowych wykorzystują pliki cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na ich zapis lub wykorzystanie.
Więcej informacji znajdziesz w naszej Polityce Prywatności.
Akceptuję politykę prywatności
zamknij