home      PGL PGL Lasy
Państwowe
  blog edukatora          blog leśniczego          skrzydlate myśli     

autor Jarek   data 2011-02-21

"Zamarznięty" łabędz czyli przyrodnicze SOS

Zima wzięła Zachodnią Polskę za Suwałki i ani myśli pozwolić nam cieszyć się obietnicą skowronków, stokrotek i nieśmiałej zieleni. O 7.30 na moim za okiennym termometrze było minus 13. Fiu, fiu… Nie ma żartów. Musiałem znowu wrócić do szczelnego zapinania kurtki (nie lubię), rękawiczek (też nie lubię) i zimowej czapki (bardzo nie lubię…)

Plusem takiej aury jest to, że mogłem rano zlecić szefowi ZUL-a wykonanie trzebieży na dwóch, dość mokrych ostatnio, wydzieleniach olchowych. Pokazałem mu dokładnie granice, wytłumaczyłem jak wykonać trzebieże i gdzie zerwać drewno. Podleśniczy będzie tam cały czas „miał oko” na ekipę wykonującą trzebież, bo to tuż obok osady gdzie mieszka.

 Gdy dojeżdżałem tam rano, przez drogę tuz przede mną przebiegła z gracją ruda baletnica- wiewiórka. Otworzyłem okno, a ona spoglądała na mnie filuternie swoimi czarnymi „węgielkami” siedząc tuż obok na krzywej sośnie. Bardzo lubię wiewiórki…

 Jezioro za oknem leśniczówki znowu jest skute lodem, a przy karmnikach wzmożony ruch. Na świeżym śniegu ptasie łapki wypisały historię bardzo mroźnego poranka i walki o kęs, okruch, ziarenko.

 Wokół leśniczówki pojawiły się oprócz stałych, codziennych ptasich gości także sroki, sójki i sierpówki zwane inaczej synogarlicami tureckimi. Szare sierpówki lubią towarzystwo moich kur zielononóżek i chętnie korzystają z ich koryta ze zbożem.

Kury w taki mróz mają jednak „zakaz opuszczania koszar” i siedzą w zamkniętym kurniku, żeby im jajka nie zamarzły… Sierpówki zbierają pod karmnikiem to, co spadnie dzwońcom, mazurkom i ziębom.

Zima objawiła się też alarmującym telefonem od prezesa miejscowych wędkarzy. „Na wysokości gimnazjum na lodzie są przymarznięte dwa łabędzie. Trzeba im koniecznie pomóc. Niech pan coś zrobi!” Tłumaczę mu, że to nie moja sprawa, a jak mam pomóc gdy jestem 15 km od tego miejsca? Wypytywałem, czy łabędziom na pewno trzeba pomóc. "To oczywiste. Jak nie do pana, to do kogo mam dzwonić? ?Przecież nikt inny się nimi nie zajmie!"

 Przyzwyczajony jestem do takich przyrodniczych SOS. To na drodze ktoś przejedzie lub znajdzie pokaleczone zwierzę i dzwoni on sam lub policja. Bywa, że przyniesie ktoś potrąconego myszołowa lub krogulca. Pisklaka, który wypadł z gniazda lub jest chory. Harcerze kiedyś przytaszczyli wyrośniętego już nieźle młodego żurawia. Dzwoni czasem sołtys, że trzeba poprawić gniazdo bociana, które przekrzywiło się po wichurze. Albo wyciąć odrastające gałęzie, które przeszkadzają bocianom.

Współpracuję często przy takich interwencjach ze strażakami, urzędnikami gminnymi i pracownikami parku krajobrazowego. Odebrane przyrodnicze SOS nie może zostać bez echa. Kiedyś starsze małżeństwo z sąsiedztwa przyniosło do mojej kancelarii „dziwnego” ptaka, który wylądował na ich podwórzu obok kur.

 Złowili go podstępnie w wędkarski podbierak. "Panie leśniczy, niech go pan wypuści w lesie. Tylko proszę uważać bo bardzo gryzie. No i ma obrączkę na szyi, może to z zoo?" Wytłumaczyłem im, że ten „dziwny” ptak to łyska, która raczej nie gryzie i żyje w trzcinach naszego jeziora, a nie w lesie. Wypuściłem wystraszonego ptaka po sfotografowaniu i spisaniu numeru obrączki. Łyska pobiegła z ulgą w trzciny po cieniutkim lodzie.

Wysłałem zgłoszenie do stacji ornitologicznej. Okazało się, że „nasza” łyska została zaobrączkowana niespełna miesiąc wcześniej na tym samym jeziorze. Opowiedziałem o tym moim sąsiadom.

 "Przyszliśmy do pana, no bo gdzie mieliśmy pójść?" Jasne. W sumie skąd ludzie mają wiedzieć jak się zachować? W naszym kraju to wstyd nie znać reżysera modnego filmu, aktora albo muzyka. Ale rozpoznawać ptaki, gatunki drzew lub znać obyczaje zwierząt? Z tym to najlepiej do leśniczego. Na pewno coś poradzi!

 Dla mnie takie odbieranie sygnałów SOS to też kłopot, bo tyle jest normalnych, codziennych zajęć! Dobrze, że ludzie reagują jednak na zwierzęcą niedolę i przynajmniej próbują pomóc. Choć czasem może to być niedźwiedzia przysługa…

Zadzwoniłem do kolegi z urzędu gminy, aby sprawdził na wszelki wypadek co z tymi dzisiejszymi łabędziami. Pojechał z dwoma strażakami nad jezioro. Zgodnie z moimi przewidywaniami łabędzi już nie było. Po prostu gdy zrobiło się mroźno, nie ruszały się niepotrzebnie, aby nie tracić energii. Gdy słońce je rozgrzało przeniosły się na mniej zamarznięty akwen. Alarm okazał się fałszywy, ale warto być czujnym.

 Kiedyś już ratowaliśmy z tymi samymi strażakami łabędzie, które rzeczywiście „wmarzły” w jezioro. Nie można było do nich ani dojść, ani dopłynąć łodzią, bo lód był bardzo cienki. Przyniosłem z domu parę kromek chleba i puszczałem je „ślizgiem” po gładkim lodzie. Kawałki chleba „doślizgały się” łabędziom „pod dziób” i w ten sposób sprowokowałem je do ruchu. Wygramoliły się wreszcie na mocniejszy kawałek lodu i przymaszerowały dostojnie do brzegu po chleb. Misja ratownicza i tym razem skończyła się powodzeniem.

Komentarze (3)

ryboflawina 22.02.2011 14:55:44
Panie Jarku, no kto jak nie leśniczy kojarzy się ze zwierzętami? :) Byłam w podobnej sytuacji, znalazłam rannego ptaka i jedyne co mi przyszło do głowy to właśnie nasz miejscowy leśniczy. Ale proszę mi powiedzieć w takim razie, jak się zachować, z kim kontaktować? Weterynarz? Straż Pożarna? Policja? Pracownicy jakiegoś wydziału w gminie? Będę bardzo wdzięczna za odpowiedź, bo przyznam, że temat mnie bardzo interesuje.

Jarek 24.02.2011 09:31:05
Wiadomo, leśniczy jest dobry na wszystko...A tak na poważnie to z rannym ptakiem czy zwierzęciem należy zwrócić się do najbliższego urzędu gminy, gdzie urzędnik musi zająć się sprawą. W nocy, niedzielę i święta trzeba szukać pomocy u policjantów lub strażników miejskich (jeśli jest w tej miejscowości straż miejska). W dużych miastach jest dużo łatwiej np. w Warszawie ranne i chore ptaki przyjmuje Ptasi Azyl przy warszawskim ZOO (ul. Ratuszowa 1/3). Telefon alarmowy do Ptasiego Azylu: 022 670-22-07. Ptaki można dostarczać przez cały tydzień całodobowo. Przy dostarczeniu ptaków do azylu może być pomocny EKO-Patrol (numer alarmowy 986). Jak postępować w sytuacji znalezienia rannego ptaka lub pisklęcia? Krótki poradnik na stronie Stołecznego Towarzystwa Ochrony Ptaków: http://www.stop.eko.org.pl/portal/index.php?module=pages&id=9 W innych miastach też powstaje dużo stowarzyszeń, zajmujących się zwierzętami. A na wsi zawsze doradzi jak pomóc zwierzęciu lub ptakowi leśniczy, który nie odmawia pomocy choć jest tylko człowiekiem i ma mnóstwo własnych spraw.Serdecznie pozdrawiam! Jarek. lesniczy@erys.pl

ryboflawina 24.02.2011 13:18:49
Wow! nie wiedziałam, że tyle osób jest w to zaangażowanych. Bardzo, bardzo dziękuję za odpowiedź. Pozdrawiam.

Dodaj komentarz

Wpisz swoje imię
Twój komentarz
Wpisz kod z obrazka   
Zdjęcie CAPTCHA Odśwież obrazek

LOGIN

 

Kategorie

Zasady (27)
Leśnictwo (100)
Drzewa (38)
Zwierzęta (109)
Leśniczówka (157)
Technika (22)

Archiwum

2007 (44)
2008 (101)
2009 (92)
2010 (84)
2011 (101)
styczeń (6)
luty (10)
marzec (10)
kwiecień (9)
maj (9)
czerwiec (8)
lipiec (9)
sierpień (7)
wrzesień (8)
październik (9)
listopad (7)
grudzień (9)
2012 (103)
2013 (100)
2014 (78)
2015 (63)
2016 (60)
2017 (52)
Kanał RSS - nowy

 
 
Serwisy internetowe Lasów Państwowych wykorzystują pliki cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na ich zapis lub wykorzystanie.
Więcej informacji znajdziesz w naszej Polityce Prywatności.
Akceptuję politykę prywatności
zamknij