home      PGL PGL Lasy
Państwowe
  blog edukatora          blog leśniczego          skrzydlate myśli     

autor Jarek   data 2009-10-26

Lektura na coraz dłuższe wieczory

Zakupiona niedawno w piskiej księgarni książka A.F. Ossendowskiego „Przez kraj ludzi, zwierząt i bogów” dostarczyła mi wrażeń na kilka kolejnych wieczorów. Nie mogłem się oderwać, bo łączy w sobie wiele z tego, co cenię w literaturze faktu – ciekawy okres historyczny, rzetelność reportażu i wydarzenia, których splotu nie wymyśliłby żaden pisarz fabularny. Dwa lata, konno, przez Syberię, Mongolię i Azję centralną, w walce o życie i ucieczce przed sowieckim terrorem. Start zimą roku 1920...

Nie jest to jak widać pozycja świeża – wydana zresztą w serii „Podróże retro” – bo pierwszy raz ukazała się drukiem w roku 1923. Ale wydana teraz na nowo, ma szansę zyskać skazanemu w PRL na zapomnienie autorowi rzesze nowych wielbicieli. (Książki tego autora po wojnie były niszczone bezwzględnie, nie miały prawa znaleźć się w żadnej bibliotece – a dlaczego, staje się jasne już po kilku pierwszych zdaniach.) Ossendowski to postać niezwykła – naukowiec, pisarz, podróżnik. Przed II wojną bardzo znany, nie tylko w Polsce, tłumaczony na wiele języków.

„Przez kraj ludzi, zwierząt i bogów” to nie tylko historia pewnej przymusowej podróży. To również seria miniaturowych reportaży z serca Syberii, z arcytrudnej przeprawy przez góry do Mongolii, z pobytu u Żywego Buddy. Seria nieprawdopodobnych opowieści o świecie którego już dawno nie ma, bo unicestwiły go wojny i rewolucje, o terenach gdzie prawie sto lat później cywilizacja raczej wciąż nie dotarła i jak sądzę nie dotrze. Autor z taką samą pieczołowitością opisuje zarówno świat dzikiej, surowej przyrody jak i ludzkie obyczaje, obrzędy i podłości. Soczysty, piękny, nieco archaiczny język dodaje jeszcze uroku. Jeżeli ktoś lubi tego rodzaju literaturę – serdecznie polecam.

Na koniec jeszcze dodam usłyszaną od rodziny anegdotkę ze stanu wojennego. Otóż ktoś ze środowiska naukowego wracał z konferencji za granicą i wiózł ze sobą wydaną tamże książkę Ossendowskiego „Lenin”. Po wjeździe pociągu do Polski przychodzi celnik i przeszukuje bagaż w poszukiwaniu tzw. bibuły (dla tych co nie pamiętają – nielegalnych wydawnictw prasy i literatury solidarnościowej). Znajduje książkę i pyta: „- A to co?” – „No jak to co – Lenin!” – padła odpowiedź. Tu nastąpił salut, służbowe trzaśnięcie obcasami i celnik piorunem zniknął. Gdyby tylko wiedział co zawiera książka ...

Komentarze (0)

Dodaj komentarz

Wpisz swoje imię
Twój komentarz
Wpisz kod z obrazka   
Zdjęcie CAPTCHA Odśwież obrazek

LOGIN

 

Kategorie

Zasady (27)
Leśnictwo (100)
Drzewa (38)
Zwierzęta (109)
Leśniczówka (157)
Technika (22)

Archiwum

2007 (44)
2008 (101)
2009 (92)
styczeń (8)
luty (7)
marzec (8)
kwiecień (8)
maj (8)
czerwiec (7)
lipiec (7)
sierpień (8)
wrzesień (8)
październik (8)
listopad (7)
grudzień (8)
2010 (84)
2011 (101)
2012 (103)
2013 (100)
2014 (78)
2015 (63)
2016 (60)
2017 (52)
Kanał RSS - nowy

 
 
Serwisy internetowe Lasów Państwowych wykorzystują pliki cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na ich zapis lub wykorzystanie.
Więcej informacji znajdziesz w naszej Polityce Prywatności.
Akceptuję politykę prywatności
zamknij