dziecimłodzieżnauczyciele
home    PGLPGL Lasy
Państwowe
 blog edukatora        blog leśniczegoblog leśniczego    
Pisz swojego bloga
Pisz swojego bloga
Kanał RSS
Kanał RSS
Archiwum
sierpień 2007 (6)
wrzesień 2007 (10)
październik 2007 (8)
listopad 2007 (10)
grudzień 2007 (10)
styczeń 2008 (10)
luty 2008 (8)
marzec 2008 (8)
kwiecień 2008 (9)
maj 2008 (10)
czerwiec 2008 (8)
lipiec 2008 (8)
sierpień 2008 (8)
wrzesień 2008 (8)
październik 2008 (8)
listopad 2008 (8)
grudzień 2008 (8)
styczeń 2009 (8)
luty 2009 (7)
marzec 2009 (8)
kwiecień 2009 (8)
maj 2009 (8)
czerwiec 2009 (7)
lipiec 2009 (7)
sierpień 2009 (8)
wrzesień 2009 (8)
październik 2009 (8)
listopad 2009 (7)
grudzień 2009 (8)
styczeń 2010 (7)
luty 2010 (6)
marzec 2010 (8)
kwiecień 2010 (7)
maj 2010 (8)
czerwiec 2010 (7)
lipiec 2010 (7)
sierpień 2010 (7)
Kategorie
Zasady (27)
Leśnictwo (100)
Drzewa (38)
Zwierzęta (109)
Leśniczówka (157)
Technika (22)
Logowanie
Login
Hasło
Przypomnij hasło 
Nie masz konta ? Zarejestruj sie
Blog LeśniczegoTadek

Ujawniamy się, czyli coming out
2009-12-31
Zaczynamy niebawem kolejny rok. Mam nadzieję, że nie zanudzam czytelników. Nigdy się nie przedstawiałem, ale doszedłem do wniosku, że może warto to zrobić. Oto więc „kilka słów o sobie” czyli o autorze, a właściwie o autorach tego bloga.

Bloger czyli ja.

Tadeusz Mieluch. Rocznik 1972. Magister inżynier leśnictwa, absolwent Wydziału Leśnego SGGW w Warszawie. Pasjonat łucznictwa, szermierki, jazdy konnej, łowiectwa oraz literatury historycznej, szczególnie dotyczącej początku XX wieku. Jeden z założycieli działającego do dziś Koła Szermierki Dawnej „Gladius”. Brał udział w produkcjach filmowych - „Ogniem i mieczem” (1998) oraz „Stara Baśń” (2003). Od dziesięciu lat leśniczy Leśnictwa Grądówka w Nadleśnictwie Drygały. Rodzinnie związany z lasem – wuj pracował jako łowczy w Puszczy Boreckiej i on właśnie przyczynił się do tego, że leśniczy został leśniczym oraz myśliwym.

Żona Blogera.

Milka  Jung. Rocznik 1976. Magister Międzywydziałowych Indywidualnych Studiów Humanistycznych (MISH) oraz filologii polskiej. Dziennikarka i tłumaczka. Zajmuje się przede wszystkim tematyką żeglarską (publikacje w Rzeczpospolitej, Gazecie Wyborczej, miesięcznikach Żagle, Rejs, Jachting), pisze również dla dwutygodnika „Środowisko”. Tłumaczy książki żeglarskie, m.in. „Żeglarstwo bez tajemnic”, „Węzły bez tajemnic”, „Motorowodne ABC”, „Nawigacja elektroniczna”, „Pozostawiony śmierci”, „Żeglowanie w trudnych warunkach”; Nie da się ukryć, że ma wpływ na to, co i jak bloger pisze, ale stara się za bardzo nie wtrącać.

Pciuch.

Pciuch czyli Kajka. Rocznik 2007. Na razie głównie interesuje się klockami oraz karmieniem zwierząt; ale ulubiona lektura to albumy przyrodnicze, więc chyba miejsce zamieszkania ma spory wpływ na psychikę…


Oceń wpis | Ilość głosów: 0 | Średnia ocena: -
Komentarze (0) | Dodaj komentarz
Hau!
2009-12-24

No, nareszcie dzisiaj mogę dojść do głosu. Tak naprawdę to ja kręcę tym całym blogiem, a nie ci uzurpatorzy którzy pisali poprzedni odcinek. Oni tylko trochę się do tego dokładają – hau!

No właśnie. Hau! Hau! Hau! A czy wy o mnie coś wiecie? Oczywiście umiem mówić po ludzku – co do tego mam nadzieję nie ma wątpliwości – ale tak na co dzień to nie ma sensu. No po co, pytam się, po co mam to niby robić? Micha jest? Jest. Woda jest? Jest. Jeżeli wystarczająco się napraszam, dostaję jeszcze bonusy – a to zupka, a to jakieś kości. Czasami kryzysowo, tylko sucha karma, ale na szczęście kupują jakąś przyzwoitą.

Wołają na mnie Bora, ale częściej chyba Borówa. Gwiżdżą jeszcze albo cmokają, ale i tak wszyscy wiemy o co chodzi. Przychodzę albo nie … Najgorszy jest ten ich szczeniak, bo ciąga mnie za obrożę, spać nie daje, ciągle ma jakieś pomysły. No ale na szczęście czasami gdzieś go wywożą – nazywa się to przedszkole – i wtedy mam cały dzień spokoju.

Najbardziej lubię jeździć z leśniczym do lasu, pływać w jeziorze, obwąchiwać trzciny i szuwary, szukać tropów jeleni. Dziki odrażające draby ignoruję, można na nie co najwyżej naszczekać. Hau! Jeszcze się do was kiedyś odezwę…


Oceń wpis | Ilość głosów: 0 | Średnia ocena: -
Komentarze (0) | Dodaj komentarz
Wesołych Świąt!
2009-12-24

Wszystkim kibicom naszego leśnego zakątka i sympatykom naszego Stumilowego Lasu życzymy ciepła rodzinnego oraz domowego, czyli sprawnych kaloryferów. Ponadto zdrowych gardeł do śpiewania kolęd i ogólnego zdrowia organizmu do utrzymywania z daleka gryp i podobnych wirusów; Marzycielom – spełnienia marzeń, a realistom – realizacji planów; Wszystkim - radości i uśmiechu, zmian na lepsze, satysfakcji z tego co robią, pachnącej lasem choinki.


Oceń wpis | Ilość głosów: 0 | Średnia ocena: -
Komentarze (0) | Dodaj komentarz
Zmiana klimatu
2009-12-17

No, zima przyszła na całego. Mróz rano i wieczorem dochodzi do minus szesnastu stopni, w dzień spada do jakichś dziesięciu. Dzisiaj jeszcze sakramencko wiało, więc wrażenia były jakby było dużo zimniej. Mnie to nie zaskoczyło, zima jak zima – ma prawo być chłodno. Mam nadzieję, że przy okazji wymrozi wszystkie grypy.

Przewoźnicy nie mają teraz łatwo – w borze trudne warunki, a na wszystko potrzeba więcej czasu niż normalnie. Wczoraj kilka samochodów nocowało w lesie – kierowcy czekali na dodatkowe przyczepy które spóźniały się z powodu zimowej aury. Ponieważ ładować się mieli u mnie, powiedziałem że spać mogą w leśniczówce, ale uznali, że są twardzi – wiadomo, górale. Tylko ich szef stwierdził, że woli spać w normalnych warunkach i przyjął zaproszenie. Patrząc rano na termometr za oknem wiedzieliśmy, że chłopaki w samochodach mieli raczej ciężką nockę. No ale cóż – wybór był.

Pomimo tego, że z pieca centralnego ogrzewania bucha żar, w domu raczej rześko. W ramach zimowego wyposażenia mieszkanka w jednym pokoju zakleiłem grubą folią „bąbelkową” okna. Jakież było zdziwienie, gdy po przyklejeniu folii do futryny folia wydęła się jak żagiel …i poodrywało się „mocowanie” na plastry (trochę widać na zdjęciu.) Mam nadzieję, że patent po modyfikacji okaże się skuteczny. Ma pewne estetyczne braki, ale cóż, w tej temperaturze nawet żona przestała się upierać.

Za tydzień wigilia Bożego Narodzenia. Dzisiaj w Nadleśnictwie było z tej okazji uroczyste spotkanie wszystkich pracowników. Pewnie było fajnie. Mnie się nie udało dotrzeć, ale tak to już jest jak się pozyskuje tysiąc metrów surowca w ciągu miesiąca i wywóz idzie pełną parą.

Za kilka dni, jeżeli mróz będzie trzymał, już go nie będziemy tak intensywnie odczuwać – po prostu się przyzwyczaimy. Najgorsze pierwsze dni. Ale dobrze, że wreszcie jest normalna zima. Tak jak powinno być.

 


Oceń wpis | Ilość głosów: 0 | Średnia ocena: -
Komentarze (0) | Dodaj komentarz
Co się ogląda w leśniczówce :)
2009-12-15
Uznałem, że przysłowiowe długie zimowe wieczory właśnie nadeszły, a skoro od niedawna mogę korzystać z dobrodziejstw szybko działającego Internetu (co przez kilka ostatnich lat było u mnie w osadzie technicznie niemożliwe – ha ha), intensywnie eksploruję serwis You Tube. Jakie było moje zdziwienie, gdy wczoraj odkryłem tam film z dziwnie znajomymi plenerami … Ponieważ w filmie pojawia się nazwisko twórcy i adres jego strony internetowej, po nitce do kłębka doszedłem, kto zacz. Oczywiście okazało się, że autorem filmu jest znajomy, myśliwy, profesjonalista jeżeli chodzi o obserwację zwierzyny. Właściwie już nie poluje, większą satysfakcję sprawia mu filmowanie. A uzyskanie takich materiałów to długie godziny spędzone w „dżungli” czyli w mazurskich lasach i na poligonach.

http://www.youtube.com/watch?v=TPg1YS4fgFA

To, co można znaleźć na You Tube to zwiastun dwuczęściowego filmu pt. „Rykowisko na poligonie” nakręconego w mojej okolicy. Film sobie od autora zakupiłem i obejrzałem z dużą przyjemnością – zresztą w towarzystwie córki, która jest fanką wszelkich zwierząt, a ryczenie jeleni miała okazję w tym roku wyraźnie słyszeć. Jest to materiał adresowany głównie do myśliwych, ale nie ma tam żadnych scen polowania. Jest za to dobrze napisany komentarz, dzięki któremu można się dowiedzieć wielu rzeczy – np. dlaczego jelenie walczą z krzakami, gdzie się tarzają i po co. Zwykły obserwator-amator takiej wiedzy nie posiada, bo i skąd. Można ją nabyć tylko obserwując zwierzęta latami, o każdej porze roku, o każdej godzinie dnia i nocy, w ich naturalnym środowisku.

Fajnie jest popatrzyć zimą na znajome, w dodatku prawie letnie pejzaże, no i na dziką przyrodę, szczególnie tak dobrze sfilmowaną. Bardzo polecam.


Oceń wpis | Ilość głosów: 0 | Średnia ocena: -
Komentarze (0) | Dodaj komentarz
Idę na rekord
2009-12-13

Wygląda na to, że w tym miesiącu pobiję tegoroczny rekord pozyskania surowca. Ponad tysiąc metrów wyjdzie na pewno. Uda się to częściowo dzięki urzycia maszyny, czyli harwestera – a dokładniej zespołu ścinkowo-zrywkowego harwester plus forwarder. (Harwester ścina, a forwarder zrywa ścięte drewno, wywozi do głównej drogi i układa w stosy.) Jak już kiedyś pisałem, wydajność takich urządzeń jest ogromna. Niestety pomimo bardzo fajnej opcji w harwesterze - pomiar wyciętego drewna - to i tak jeszcze trzeba wszystko pomierzyć „ręcznie”. Taka procedura.

Zima to świetny okres do wycinki drzew – nie ma sinizny, surowiec nie ulega deprecjacji (nie pogarsza się jego jakość) a drogi zamarznięte i twarde, więc ich stanu żaden, najcięższy nawet sprzęt nie pogorszy. Wygląda zresztą na to, że zima zaczęła się na dobre – od kilku dni w nocy mróz, dzisiaj jeszcze spadło trochę śniegu. Górale, którzy wożą ode mnie z lasu drewno świerkowe (tak, tak, kupują na Mazurach drewno i gdzieś wiozą dalej) mówią że zima idzie, hej.

Cały rok zamyka się bilansem zaskakującym – nie spodziewałem się, że te ogromne masy drewna które miałem zaplanowane na ten kryzysowy rok do wycięcia uda się zrealizować. Poza kiepskimi pierwszymi trzema miesiącami popyt stale się utrzymywał, a gdyby do wycięcia było jeszcze więcej, to też by się dało sprzedać.


Oceń wpis | Ilość głosów: 2 | Średnia ocena: 5
Komentarze (0) | Dodaj komentarz
Za mundurem panny sznurem
2009-12-09

Specjalnie powołany zespół zadaniowy opublikował na stronach internetowych proponowane wzory nowych mundurów dla leśników. Uwagi dotyczące nowego umundurowania można było zgłaszać w nadleśnictwie do końca listopada (http://www.bedon.lasy.gov.pl). Nowe ubrania będą wprowadzone po konsultacjach – być może jeszcze ze zmianami.

Założenie jest takie, że należy ujednolicić stroje służby leśnej. Te wyjściowe będą z lepszego materiału i ładniejsze, i wreszcie będzie wiadomo jakie trzeba do nich nosić buty – do tej pory nie było to wcale oczywiste. Natomiast różnorodność strojów codziennych w jakich spotkać można leśniczego „w robocie” czyli w terenie wynikała dotychczas stąd, iż w sklepach mundurowych jako odzież służbową można było kupować zupełnie różne rzeczy. Teraz ma się to zmienić i w ramach mundurówki będą dostępne tylko elementy regulaminowego stroju – terenowego, codziennego lub wyjściowego, w wersjach letniej i zimowej. Oprócz tego sorty mundurowe każdy będzie miał „na stanie”. Nie ma pewności czy do stwierdzenia ich zużycia nie będzie więc potrzebna jakaś komisja, która policzy ilość dziur w gumofilcu i podejmie odpowiedzialną decyzję.

Nie chcę tu pisać o estetycznej stronie tych ciuchów – jeżeli będą uszyte z odpowiednich materiałów to powinny być trwałe i funkcjonalne. Zaciekawiła mnie natomiast mundurowa bielizna. Rozumiem i popieram fakt, że w skład munduru wchodzą termoaktywne podkoszulki czy kalesony (zwane w dokumencie „leginsami”). Ale, za przeproszeniem, desusy, czyli to, co gajowy nosi pod kalesonami, również zostały podporządkowane regulaminowi. I co teraz? Jeżeli przyjeżdża inspektor i sprawdza na przykład wykonanie trzebieży, sprawdza też poprawność umundurowania leśniczego. No więc jak bardzo będzie sprawdzał? To oczywiście żart, ale się zadumałem. A poza tym jest równouprawnienie, więc dlaczego mundurówka bieliźniana obejmuje tylko męskie bokserki? Pytałem kolegi policjanta – u nich mundurowe jest tylko z wierzchu. Pod spodem każdy nosi się jak chce.


Oceń wpis | Ilość głosów: 0 | Średnia ocena: -
Komentarze (0) | Dodaj komentarz
Koniec i początek
2009-12-08

Zakończyłem listopad. Podsumowanie gotowe – wychodzi, że sprzedałem ponad 900 metrów sześciennych drewna. W moim nadleśnictwie nie jest to jakiś rekord, jestem w czołówce sprzedaży, ale nie na samej górze.

A od nowego roku moje leśnictwo ulegnie restrukturyzacji. Zostanie powiększone, gdyż według nowych wytycznych jest za mało pracochłonne. Powierzchnia leśnictwa wynosi 1200 hektarów, a po nowemu ma wynosić około 1600. Wraz z teoretycznie niewielkim wzrostem powierzchni (300 ha) pozyskanie, a więc i nakład prac, wzrośnie nieproporcjonalnie.

Ten rok jest ostatnim rokiem obowiązywania dziesięcioletniego planu urządzania lasu, czyli operatu. Od nowego roku całe nadleśnictwo będzie miało nowy operat i sporo się w związku z tym zmieni. Przybędzie nowych drzewostanów do wycięcia, bo sporo nowych powierzchni wejdzie w wiek rębny. (Chciałbym zdementować pogłoski, jakoby las rósł wolno. Mimo, że nie jestem bardzo stary, na moich oczach las urósł – młodniki które oglądałem dziesięć lat temu są dziś drągowiną gdzie można już określić zapas, czyli stosunek „masy drzewnej” do powierzchni. Naprawdę widać, jak rośnie las – pod warunkiem oczywiście, że ma się możliwość oglądania go na przestrzeni co najmniej kilkunastu lat.)

Średnie pozyskanie w moim leśnictwie wynosiło około 7000 metrów rocznie na 1200 hektarów powierzchni. Teraz rocznie będzie powyżej 10 000 metrów do pozyskania a więc i do sprzedaży. Myślę, że każdy czytający mojego bloga już wie, że moja praca to nie tylko pozyskanie surowca drzewnego. Zapowiada się niekulawo…


Oceń wpis | Ilość głosów: 0 | Średnia ocena: -
Komentarze (0) | Dodaj komentarz
© 2006-2010 Centrum Informacyjne Lasów Państwowych
przy współpracy    NFOŚiGW 
CMS by WEB interface