home      PGL PGL Lasy
Państwowe
  blog edukatora          blog leśniczego          skrzydlate myśli     

autor Jarek   data 2017-01-17

Zima- czas próby dla lasu, zwierząt i samochodów leśników

Już drugi tydzień panuje solidna zima. Jest biało i dość mroźnie,  bo nocami bywa po kilkanaście stopni poniżej zera. Naturalnie jest to zima na miarę zachodniej części naszego pięknego kraju. Czyli i tak dość łagodna.  Niedawno kolega leśniczy spod „samiuśkich Tater” mówił, że u niego jest 28 „na minusie”, a pokrywa śnieżna „przewyższa gumofilce”. W Tatrach, Beskidach czy Bieszczadach z pewnością zima to szczególny czas wielkiej próby. Choć zarówno ludzie, jak przyroda przyzwyczajeni są tam do surowych warunków życia. Mój kolega Jerzy Miliszewski, leśniczy „z gór” słał mi czasem takie zdjęcia z życia ludzi lasu:

Czasami także znajdowałem w poczcie także obrazki z zimowego życia beskidzkiego lasu

W pszczewskich lasach nie spotykam takich zwierząt ale są przecież inne… Też nie jest im łatwo zimą. Jerzy od niedawna jest „stypendystą ZUS”, ale leśniczy nawet na emeryturze wciąż naturalnie żyje lasem.

 Pamiętam jego opowieści o trudnym czasie późnej jesieni i zimy, bo jego leśniczówka była położona mocno na uboczu, ponad 10 kilometrów od najbliższej miejscowości, bez twardej drogi. Dawniej, gdy na podwórzu leśniczówki stał nie samochód, ale rower lub motorower „Komar”, czasem motocykl „WSK” było naprawdę bardzo ciężko. Szczególnie zimą.  W innych zakątkach kraju, naturalnie także w moich, lubuskich borach zimą także nie jest łatwo, choć pewnie łatwiej jak w górach. Czy zastanawialiście się nad tym, jak leśnikom żyje się w trudnym zimowym czasie? Jak pracują, opiekują się lasem, jak żyją w często bardzo samotnych leśniczówkach?

Bardzo często o tej porze we wszelkich wiadomościach słyszymy apele dotyczące bezdomnych, ludzi starszych czy samotnych. To dobrze, że martwimy się o nich. To rzeczywiście dla nich bardzo trudny czas, ale przecież żyją w otoczeniu innych ludzi. Gorzej mają ci, którzy mogą liczyć tylko na siebie. Właśnie tak żyją i pracują leśnicy. Zima stawia im wysokie wymagania. Do lasu dostać się jakoś trzeba, bo dla nas, leśników nie ma zakazów ani ograniczeń

Las to dla nas przecież zakład pracy, także srogą zimą.  Leśnych dróg nikt przecież nie odśnieża i nie posypuje piaskiem.  A z położonej nieraz głęboko w lesie leśniczówki trzeba dojechać do pracy, do sklepu, do szkoły. Żona chciałaby spotkać się z przyjaciółkami, dzieci wyskoczyć do kina lub do klubu na „imprezkę” z kolegami. Nie zawsze jest to możliwe. Wtedy kończy się romantyczna wizja uroczej leśniczówki, a zaczyna proza trudów życia z dala od cywilizacji. Spore zapasy żywności i opału w domu, pieczenie chleba, gorzka herbata bo do sklepu daleko,  braki w życiu towarzyskim. Codzienne odśnieżanie domostwa i nieustanna troska o samochodowy akumulator…

Mocna terenówka z dobrymi oponami i napędem 4x4 ( o ile odpali przy silnym mrozie) to dziś dla leśnika  konieczność, a nie szpan czy fanaberia. Komputer, telefon i samochód to dziś podstawowe narzędzia pracy leśnika, jest to rzecz absolutnie oczywista. Rzecz jasna, że jest to samochód prywatny, wykorzystywany do pełnienia licznych, borowych obowiązków. Zwykle już dość leciwy, bo w terenie nie ma przecież łatwo, a praktycznie każdy leśniczy tylko w celach służbowych przejeżdża zwykle sporo ponad tysiąc kilometrów miesięcznie. Dostaje za to tzw. ”kilometrówkę”, czyli ryczałt za używanie prywatnego auta. No cóż, dobre i to, ale stawka za kilometr została ustalona 10 lat temu, gdy paliwo kosztowało nieco ponad 3 złote za litr.

 

 Niezależnie od marki czy wieku, wszystkie leśne auta łączy jedno: wciąż popękane klosze lamp, połamane resory, półośki lub drążki, „urwane wydechy”, wybite zawieszenia. Trzeba je wciąż naprawiać i często złomować. Potem kupować inne, bo przecież ostatnie służbowe auta leśniczowie mieli na początku lat 90 XX wieku.  Nie każdy naturalnie o tym wie. Wiele osób z zazdrością spogląda na „bryki” leśników. Przecież każdy może sobie kupić takie auto i wtedy będzie wiedział ile kosztuje jego utrzymanie. Dlatego jeśli ktoś chce zirytować  nawet zwykle bardzo cierpliwego i spokojnego „borusa”-  to niech do niego zagada takim tekstem - „ale ma pan/pani fajną służbową terenówkę!”  

Pamiętam swoje pierwsze prywatne auto używane w celach służbowych. Odkupiłem wtedy od nadleśnictwa, było to chyba w 1994 roku, dotąd służbowe, rumuńskie „Aro” ze żłopiącym benzynę silnikiem „Żuka”. Szybko się go pozbyłem. Potem był kultowy Uaz i wiele innych, zakupionych na służbowe potrzeby. Czas lutej zimy zawsze był dla tych aut czasem wielkiej próby. Teraz przebijam się przez zimowy las Daihatsu Rocky, rocznik 1997

  

„Służbę pełni szybko i bez zmęczenia, bo ma rower…” to hasło ze znanego plakatu z lat 30 XX wieku. W ten sposób Państwowa Wytwórnia Uzbrojenia zachęcała wtedy leśników do doglądania lasów z siodełka roweru. Aby „borowy” dobrze wykonywał swoje obowiązki zawsze musiał sprawnie przemieszczać się z miejsca na miejsce. Służbowy rower miał zastąpić wcześniejsze konne lub piesze patrolowanie lasu. Przez wiele lat koń służył jako środek lokomocji leśniczego. Konie wielką miłością darzył mój kolega, leśniczy Tadeusz, który niedawno od nas odszedł... Dawniej czasem wyjeżdżał saniami na objazd lasu

On i inni leśniczowie, jak np. mój inny kolega, Andrzej Jonasz z Ustrzyk Dolnych, który mówi z dumą, że jest spadkobiercą rodzinnej tradycji leśników i ułanów

 chętnie spoglądali na las z końskiego  siodła lub z bryczki. Było szykownie, ekologicznie i ekonomicznie. To jednak już raczej przeszłość i miłe wspomnienie…

Dziś zima jest naprawdę trudnym czasem dla leśników i ich rodzin. Także dla pracowników leśnych, czyli „zulowców” oraz przewoźników drewna. Przenikliwy mróz, ciągle padający śnieg i śliska nawierzchnia nie jest jednak przepustką do siedzenia w domu. Trzeba pracować piłą i siekierą, doglądać lasu, mierzyć, klasyfikować, wydawać i wywozić drewno. Zulowcy i przewoźnicy drewna pracują w systemie akordowym. Jak nie ma „kubików” to nie ma pieniędzy.

Leśnicy mają  terminowe zadania do wykonania i nie ma taryfy ulgowej ze względu na śnieg czy mróz. Zakładamy ciepłą bieliznę, kilka warstw odzieży, czapkę i rękawiczki, no i działamy…  Leśne, gruntowe drogi stawiają nam, ludziom lasu i naszym samochodom wysokie wymagania. Szczególnie trudno mają teraz przewoźnicy drewna, bo ich wielkie ciężarówki czasem nie są skore do współpracy przy silnych mrozach lub roztopach

 A wszyscy potrzebują drewna. Kto zadbał wcześniej o sprawność samochodu i jest wytrawnym kierowcą- poradzi sobie zimą samotnie w lesie i jeszcze pomoże innym. Bo przecież leśnicy to ludzie, którzy radzą sobie w różnych, nawet bardzo trudnych warunkach i liczą tylko na siebie, pomagając i służąc innym. Nie na darmo mówi się o nas Służba Leśna- służymy przecież przyrodzie i ludziom…

 Dlatego, aby wiedzieć co w lesie piszczy, warto czasem wysiąść z samochodu i ruszyć pieszo przez las. Śnieżna ponowa może wiele powiedzieć o trudach zimowego życia mieszkańców lasu. Czasem sarny wykopią spod śniegu kobierzec wrzosów lub jagodzin i mogą poprawić swój bilans energetyczny, ale czasem bezradnie wypatrują czegoś zielonego pośród śniegu

 Tam przeciągnął lis, nasłuchując pisku myszy spod śniegu, a gdzie indziej dzięcioł wykopał spod śniegu pniak okraszony od wewnątrz tłustymi larwami

Wczoraj rano na leśnej drodze czytałem historię zapisaną wilczymi łapami. Wataha złożona z pięciu wilków szła tyralierą po świeżym śniegu:

Jeden z wilczych tropów był wyraźnie większy, prawie wielkości smartfona

Ich tropy nakładały się z tropami danieli i saren. Wilki- szare, piękne drapieżniki, nie kupują przecież mięsa w markecie... Zima to zatem także czas próby dla zwierząt i w ich świecie zasady są bardzo proste: wygrywa silniejszy, sprawniejszy i mądrzejszy.

Ludzie nie muszą na szczęście obawiać się wilków, ale zimą trzeba odpowiednio ubierać się, mieć zatankowany do pełna samochód z łopatą do śniegu i ciepłym kocem wewnątrz. Potrzeba nam też odrobiny wyobraźni, że teraz, w czasie zimowej próby jeździ się ale też żyje się nieco inaczej. A ci co narzekają, na śliskie drogi i chodniki lub spóźniające się miejskie autobusy niech pomyślą o ludziach lasu, którzy też dojeżdżają do pracy i wykonują swoje obowiązki na mrozie, wietrze i pośród śniegów. W lesie, naszym zakładzie pracy nie ma przecież służb komunalnych, zaplecza socjalnego ani ogrzewania, a różne zadania wciąż piętrzą się przed nami.

 

Leśniczy Jarek – lesniczy@erys.pl

Komentarze (11)

~Ania 18.01.2017 10:14:30
Oj, a niedźwiadek czemu nie śpi? ;-) pozdrawiam i miłego dnia Panie Jarku

Jarek 19.01.2017 20:27:47
Widocznie nie jest śpiochem... Fotka była wykonana na tyle wcześnie, że pewnie zdążył ululać się w gawrze. Wszystkiego miłego!

~Jerzy z gór 21.01.2017 07:36:19
Noo, w tym roku mamy rekordową zimę, Beskid Niski przykryty warstwą 0,5 - 1m śniegu a u mnie w pasiece zanotowałem -29.Ale nie dajemy się, źycie w lesie jest piękne! Pozdrawiam Jarku!

~daka 22.01.2017 21:11:33
\\\"Ludzie nie muszą na szczęście obawiać się wilków,\\\" To jest bardzo ciekawe i odkrywcze. Wlasnie kilka dni temu w Niemczech - na Gornych Luzycach wydany zostal wyrok smierci na POLSKIEGO wilka. Na styku RDLP Zielona Gora i RDLP Wroclaw (N-ctwo Wymiarki i N-ctwo Ruszow ) regularnie przechodzacy z Borow Dolnoslaskich mlody basior , penetrujacy obejscia, kompostowniki i ulice niemieckich wiosek, nie wykazujacy plochliwosci, zostal tam uznany za wilka stwarzajacego ryzyko dla bezpieczenstwa /zdrowia ludzi. Wilk ten - jak wykazala analiza materialu DNA zebranego po obu stronach granicy, bytuje stale w watasze majacej swoje terytorium w N-ctwie Ruszow. Moze lesny edukator wyjansni jak to jest wlasciwie, ze niemieckie starostwo i Ministerstwo Ochrony Srodowiska jednak tych wilkow sie obawiaja. Inaczej nie wydano by zezwolenia na odstrzal. Czy zdaniem zawodowego (?) edukatora LP tamtejsze grono decydentow - przy aprobacie naukowcow - naczytalo sie za duzo bajek o Czerwonym Kapturku, czy tez zagranica po prostu nie zna dobrodziejstw Programu Lesnej Edukacji Spoleczenstwa realizowanego przez PGL LP ?. Bo inaczej starosta w Görlitz i Minister z Drezna uswiadomiliby ciemnych mieszkancow Luzyc ze : \\\"Ludzie nie muszą na szczęście obawiać się wilków,\\\" ....i wszystko byloby ok. Jak po polskiej stronie granicy, gdzie ten osobnik gatunku Canis lupus, uznany za zagrozenie , stale bytuje......Czy to nie byloby dobre pytanie do Pani Malinowskiej ?....Czy tez edukacja lesna zabierze sama glos ?.....

~Iza 22.01.2017 22:08:09
Mamy już wilki w lasach, to może i niedźwiedzie kiedyś się sprowadzą ;)

~daka 23.01.2017 15:14:53
No wiec jak to z tymi wilkami ? \\\"na szczęście nie obawiać się wilków\\\", czy tez raczej \\\"obawiać się wilków\\\".....Czy jak ?.....Co tak te edukacje lesna zamurowalo ?.....Pytanie za trudne ?.

Jarek 23.01.2017 17:54:37
Daka- stały bywalcu/bywalczyni leśnych stron w sieci, specjalisto/stko od \"błyskotliwych i trudnych\" pytań. Nie zamierzam tłumaczyć się z własnych sformułowań ani poglądów. Tutaj ani nie pisze, ani w ekspresowym tempie nie odpowiada \"zamurowana trudnym pytaniem edukacja leśna\"... To jest mój blog - leśniczego Jarka - a nie etatowego edukatora, odpowiadacza na pytania czy rzecznika prasowego. Proszę zatem gdzie indziej kierować swoje, może wprawdzie błyskotliwe, okraszone szczególną ironią, ale najlepiej grzeczne pytania i cierpliwie czekać na odpowiedź. A ja, pomimo wielkiej życzliwości dla wszystkich, którzy pytają o sprawy lasu, nie zawsze jestem w stanie, jak widać, sprostać zapotrzebowaniu na wiedzę. Zresztą ekspertami od wilków są prof. Okarma czy dr Sabina Nowak, proszę sobie zakupić ich książki.

~daka 23.01.2017 22:31:16
A to przepraszam.....\\\" w zakresie edukacji lesnej spoleczenstwa Centrum Informacyjne Lasow Panstwowych prowadzi dodatkowo lesny Wortal Edukacyjny \\\"Las Rysia e Rysia\\\" skladajacy sie z trzech podstron dla trzech grup docelowych: dzieci, mlodziezy i nauczycieli. Kazda z podstron ..... itd. .....Najwieksza popularnoscia w serwisie ciesza sie edukacyjne blogi tematyczne: blog lesniczego (http.....itd.....) - profesjonalny blog poswiecony pracy w lesnictwie z perspektywy stanowiska lesniczego. Blog ma sredno..... odslon w miesiacu. Wpisy zamieszczane sa z czestotliwoscia kilku na miesiac \\\".......musialem cus pomylic po lekturze p. Chrzanowskiego.....Sorry....:))) ...Notabene - az tak trudne toto pytanie chyba nie bylo ? pozdr

Jarek 24.01.2017 10:06:32
Daka- bardzo proszę, a toto pytanie trudne nie było, kwalifikuje się jednak raczej do pytań retorycznych, bo dlaczego polski leśniczy ma tłumaczyć się za niemieckiego starostę czy ministra podejmujących decyzję za cyt: \"ciemnych mieszkańców Luzyc\"? Chętnie odpowiadam na pytania dotyczące spraw lasu z perspektywy leśniczego i niech tak zostanie. Pozdrawiam.

~daka 24.01.2017 16:24:20
Niech tak zostanie. Polski lesniczy nie musi sie z niczego i za nikogo tlumaczyc. Moze miec i powinien miec jak najbardziej wlasne zdanie. Jesli nie chce lub nie moze go wyrazic oraz nie stac go na jego wyrazne wyartykulowanie, to tez o czyms swiadczy a najlepiej o edukujacym lesniczym. Do ub. rocznych konferencji w Cetniewie i Rogowie mozna bylo wysilki edukacyjne lesniczych traktowac jako trenowanie strzalow we wlasne stopy - z dosc wysoka wartoscia humorystyczna.....Po tych imprezach nie mozna nie dojsc do wniosku ze educhacja w Waszym wydaniu wlasciwie wcale nie jest zabawnia...., co zauwazyli tez przy okazji pierwszej imprezy ludzie z PTLu.... Ze ona sie nie zmieni - nie musimy sie ludzic. Pozostaje tylko wyszydzic, wysmiac i wykpic....nawet jesli powodem jest \\\"boguduchawinny\\\" wilk i lesniczy bez wlasnego zdania. Sorry. Niech sobie lesniczowie dalej edukuja ....a zycie pokaze reszte....Smiech to przeciez zdrowie....tak jak swieze lesne powietrze. Dalszych owocnych wysilkow zyczac.

~Jarek 24.01.2017 19:49:34
Leśniczy wciąż musi się tłumaczyć ale też ma własne zdanie- dlatego jest leśniczym. Przypomnę nieśmiało, że leśniczy prowadzi przede wszystkim gospodarkę leśną- w moim przypadku na ponad 2 tys. ha, a edukacja jest dodatkowym, najcześciej społecznie wykonywanym obowiązkiem. Cyt: \"Po tych imprezach nie mozna nie dojsc do wniosku ze educhacja w Waszym wydaniu wlasciwie wcale nie jest zabawnia...., co zauwazyli tez przy okazji pierwszej imprezy ludzie z PTLu..\" No cóż, naiwnie sądziłem, że ludzie z PTLu to głównie leśnicy, a oni wiedzą, że leśniczowie mają inne zadania, stąd raczej nie bywają w Cetniewie czy Rogowie. Ale edukują każdego dnia bo pracują blisko ludzi. Do edukacji - jak do tanga- trzeba dwojga i na szczęście nie jest ona obowiązkowa dla nikogo, choć dla niektórych może powinna. Lubię śmiech i świeże powietrze, a zatem dziękuję za życzenia. Pozdrawiam i życzę dalszego zapału w uprawianiu sztuki zwanej krytyką.

Dodaj komentarz

Wpisz swoje imię
Twój komentarz
Wpisz kod z obrazka   
Zdjęcie CAPTCHA Odśwież obrazek

LOGIN

 

Kategorie

Zasady (27)
Leśnictwo (100)
Drzewa (38)
Zwierzęta (109)
Leśniczówka (157)
Technika (22)

Archiwum

2007 (44)
2008 (101)
2009 (92)
2010 (84)
2011 (101)
2012 (103)
2013 (100)
2014 (78)
2015 (63)
2016 (60)
2017 (52)
styczeń (4)
luty (6)
marzec (5)
kwiecień (4)
maj (4)
czerwiec (4)
lipiec (4)
sierpień (5)
wrzesień (4)
październik (4)
listopad (4)
grudzień (4)
Kanał RSS - nowy

 
 
Serwisy internetowe Lasów Państwowych wykorzystują pliki cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na ich zapis lub wykorzystanie.
Więcej informacji znajdziesz w naszej Polityce Prywatności.
Akceptuję politykę prywatności
zamknij