home      PGL PGL Lasy
Państwowe
  blog edukatora          blog leśniczego          skrzydlate myśli     

autor Jarek   data 2015-01-06

Las leczy i pomaga bez protestów, recept i kolejek



Od kilku dni z zainteresowaniem obserwuję spór pomiędzy ministrem zdrowia a lekarzami zrzeszonymi w Porozumieniu Zielonogórskim. Pewnie jak zdecydowana większość rodaków nie do końca wiem o co w tym sporze chodzi i mam spory dyskomfort związany z tym, że lekarz rodzinny którego wybrałem ma zamkniętą przychodnię. W mojej okolicy tylko co czwarty lekarz rodzinny podpisał kontrakt na 2015 rok. Pacjenci są zdenerwowani i zdezorientowani, choć zarówno starostwo powiatowe jak i urząd gminy zamieściły informacje na swoich stronach www gdzie można skorzystać z podstawowej opieki medycznej.

Wczoraj wieczorem byli u nas na noworocznej kawie znajomi. Spotkanie przerwało nam jednak wezwanie adresowane ze sztabu kryzysowego do Mietka, który pracuje w urzędzie gminy. Zajmuje się tam sprawami obronności, straży pożarnej i zarządzania w sytuacjach kryzysowych. Okazuje się, że i on, tak jak strażacy i leśnicy jest na służbie cała dobę. Musiał zająć się wywieszaniem szczegółowych informacji dla pacjentów z naszej gminy i organizowaniem strażaków, którzy zostali postawieni w stan gotowości do transportu chorych do szpitala powiatowego.

Na szczęście nie mam zwyczaju ani też czasu chorować… Choć wiem, że to tylko sfera pobożnych życzeń. Nasze zdrowie nie jest sferą, na którą mamy decydujący wpływ. Tryb i styl życia, jakość usług medycznych, a przede wszystkim to co jemy- to czynniki decydujące o naszym zdrowiu.  To jednak denerwujące, że wszyscy przy każdej okazji życzymy sobie zdrowia, wciąż słuchamy o kolejnych kampaniach zdrowotnych i braku działań profilaktycznych z naszej strony. Co z tego, że płacimy wysokie składki zdrowotne, gdy potem czekamy miesiącami do specjalistów i w efekcie nie mamy u kogo się leczyć, no chyba, że wybierzemy prywatny gabinet. Oglądamy wszechobecne reklamy „cudownych” leków dostępnych wszędzie i składamy się dla znajomych i nieznajomych na kosztujące krocie kuracje zdrowotne.

Niebawem zagra po raz kolejny WOŚP, a ja zupełnie niedawno czynnie uczestniczyłem w kolejnym koncercie na rzecz leczenia Mirki Górnej, o której już tu kiedyś pisałem.

Zajrzyjcie  tu aby poznać bliżej Mirkę:

http://www.fundacjaavalon.pl/nasi_beneficjenci/lista/gorna_miroslawa.html

Mirka to świetna dziewczyna i warto jej pomóc, bo sama, choć wspierana przez rodzinę i licznych przyjaciół, nie poradzi sobie z SMA. Nie poddaje się jednak chorobie i niedawno wróciła z kuracji z Indii. Zbiera fundusze na kolejny cykl leczenia…

Niebawem zaczniemy wszyscy wypełniać PIT-y i wtedy koniecznie wypełnijmy rubrykę WNIOSEK O PRZEKAZANIE 1% PODATKU NALEŻNEGO NA RZECZ ORGANIZACJI POŻYTKU PUBLICZNEGO (OPP).

W tej rubryce należy wpisać następujące dane:

numer KRS:0000270809

cel szczegółowy: proszę wpisać GÓRNA, 607

Można także wspierać Mirkę wpłacając darowizny na konto „Fundacja Avalon Bezpośrednia Pomoc Niepełnosprawnym Michała Kajki 80/82/1 04-620 Warszawa nr konta 62 1600 1286 0003 0031 8642 6001 – tytuł wpłaty: Mirosława Górna, Górna 607".

Warto zatem nie oglądać się na lekarzy i pomagać potrzebującym ale też zadbać  o własne zdrowie oraz profilaktykę zdrowotną. My, leśnicy, mamy swoje doświadczenia w tej kwestii. Mieszkamy przecież często daleko od szpitala, a nawet gabinetu lekarza rodzinnego. Dlatego w wielu kwestiach nauczyliśmy się sami sobie radzić, wykorzystując wiedzę i doświadczenie przodków. Medycyna naturalna czy ziołolecznictwo to nie wiedza tajemna lecz dziedzina, która otwiera przed nami szerokie możliwości.

Zdrowie często uratuje nam las i jego różnorodne elementy. To nie jest ściema! Wystarczy tylko nieco wiedzy i własnego zaangażowania. Las to przychodnia bez recept, kolejek i skierowań. Choć teraz trudno w nim się zaopatrzyć w naturalne leki bo to nie ta pora.  Wczoraj rano w lesie była jeszcze biała zima:

Przed południem jednak las wyglądał już tak:

To efekt padającego deszczu, który jakby nie wiedział, że przyjeżdża do mnie kilka samochodów po drewno. Przejazd pierwszego zrobił z dobrej leśnej drogi „czołgowisko”, które z trudem sforsował mój Rocky.

 Reszta samochodów musiała zrezygnować z wywozu drewna, bo nie było szans na wyjazd z lasu. Trzeba czekać na ochłodzenie. Gdy wracałem z wywozu natrafiłem na stertę gruzu i śmieci, które wywiózł jakiś żałosny „ktoś” do lasu:

 Zgłosiłem ten przejaw szkodnictwa kolegom ze Straży Leśnej. Mam nadzieję, że uda się namierzyć sprawcę zaśmiecenia lasu. Czyżby on nie wiedział, że las oprócz innych walorów i funkcji także zapobiega chorobom i leczy w razie potrzeby?  Sam tego doświadczyłem w świąteczny czas.

Przed samymi świętami miałem szczególny natłok spraw i zadań. Dodatkowo przyplątała się do mnie jakaś infekcja. Miałem zaatakowane gardło, stan podgorączkowy, bolała mnie głowa i „gnaty”. Potem przyszła silna gorączka i potężna „klucha” w gardle. Wyciągnąłem ze spiżarni aromatyczny syrop z kwiatów czarnego bzu:

Uzdrawiające właściwości czarnego bzu znane są od najdawniejszych czasów. Nazywano go nawet drzewem życia, jego wycięcie sprowadzało podobno nieszczęście, a uprawiany był praktycznie w każdym ogrodzie. Mimo iż medycy wielokrotnie podchodzą do ziół i roślin leczniczych z dużą rezerwą, czarny bez jest zachwalany i polecany także przez profesjonalistów. Każda nieomal część tej rośliny zawiera pierwiastki wspierające nasz organizm. Zastosowałem do kuracji sok z kwiatów ale podobnie działa sok z owoców bzu:

Sok należy stosować podczas chrypki, kataru, kaszlu i gorączki. Ma lekkie działanie moczopędne, wiec zalecany jest także podczas chorób pęcherza lub nerek. Wpływa także korzystnie na drogi oddechowe. Jak nie korzystać z tak doskonałego daru lasu? Przepis na sok z owoców zebranych z leśnych krzewów bzu jest bardzo prosty:

Owoce umyć, oczyścić, a potem parować w sokowniku, uzyskując sok o pięknej barwie.  Na 1 litr soku dodać 0,60 dag cukru, sok z jednej cytryny i skórkę z 1/2 cytryny ( wyszorować szczoteczką , sparzyć, otrzeć na tarce). Można też dodać 20ml nalewki z czarnej porzeczki, najlepiej nie z ogrodowej lecz z dziko rosnącego krzewu, który spotkacie w podmokłym olsie.  Składniki soku wlej do garnka i zagotuj. Rozlej gotowy wyrób do butelek lub małych słoiczków i pasteryzuj ok. 15 min.

 W czasie zimowych problemów ratuje zdrowie, wiem coś o tym. Łykałem także miodek z kwiatów „mlecza” czyli mniszka lekarskiego, który szybko przegonił mi kluchę z gardła oraz syrop z pędów sosny, przygotowany z pędów zbieranych w maju:

Można także zrobić sobie syrop z zielonych szyszek sosny. Szyszki należy zebrać także w maju, kiedy są jeszcze miękkie i zielone.

 To niezastąpione lekarstwo w infekcjach górnych dróg oddechowych, przynoszące ulgę w kaszlu, anginie czy grypie. Jak je przygotować?

Zbieramy 4 kg zielonych szyszek (najlepiej z samosiewów na skraju lasu i pola). Potrzebujemy też ok. 2 kg cukru i 2 szklanki spirytusu. Szyszki sosnowe kroimy w plasterki i umieszczamy je w słoiku warstwowo, to znaczy zasypujemy je na przemian z cukrem, tak by cukier zawsze zakrywał daną warstwę szyszek. Słoik lekko zakręcamy lub przykrywamy gazą i umieszczamy w ciemnym miejscu na 3 tygodnie. Szyszki puszczają sporo soku, który zlewamy, dodajemy spirytus ( można też dodać nieco miodu) i zlewamy do butelek. Chowamy je w ciemne miejsce i wyciągamy zimą.

Syrop z bzu czy sosny oraz miodek z mlecza rozcieńczamy przegotowaną wodą i pijemy do woli. Możemy przy tym zagłębić się w lekturze blogowych zapisków leśniczego lub innej ciekawej literaturze:

Wieczorem dostawałem silnej gorączki, którą szybko zwalczyłem naparem z lipy. Dziś koło domu ludzie sadzą niskie krzewy i najczęściej iglaki, bo nie śmiecą obfitością liści… Kiedyś sadzono obowiązkowo czarny bez, morwy, brzozy i lipy. Dawniej te piękne drzewa mądrzy  ludzie sadzili w pobliżu domów, żeby mieć zawsze pod ręką naturalną aptekę, a także żywy, zielony parasol chroniący przed upałem, kurzem i słońcem. Lipowy nektar wabił pszczoły, a miód lipowy uchodzi za jeden z najzdrowszych. Napar z kwiatów lipy jest doskonałym lekarstwem na wszelkie przeziębienia i gorączkę.


Dodawałem do niego konfiturę z leśnej maliny. Herbatka lipowa pomaga też zasnąć, rozgrzewa, uśmierza ból gardła i „gnatów”. Już sam jej słoneczny zapach uzdrawia – można więc napar dolewać do wanny zamiast płynu kąpielowego. Świetny relaks. Moja infekcja na trzeci dzień poszła sobie do lasu i na pewno nie będę jej szukał… Obyło się bez lekarza, apteki i antybiotyków. Weźcie sobie do serca mądrość naszych przodków, a ja zapewniam Was, że ta naturalna, leśna medycyna działa i to bez skutków ubocznych. Wystarczy tylko pomyśleć wcześniej o przygotowaniu sobie zapasu naturalnych leków.

Z mojego zapasu syropu z ziela dziurawca, sporządzanego według starego przepisu, który Wam wcześniej polecałem skorzystał mój kolega Marek. Wpadł do mnie wieczorem bardzo „kiepsko wyglądający”. Mówił, że znajomy poczęstował go smażonym łososiem i źle się czuje po tym poczęstunku. Wlałem 30 kropel mikstury do kieliszka:

 i dopełniłem do pełna przegotowaną wodą. Sobie zaaplikowałem profilaktycznie mały kieliszek nalewki z pędów sosny. Spełniliśmy noworoczny toast życząc sobie wzajemnie zdrowia. Po niespełna pół godzinie Marek odzyskał kolory na twarzy i poczuł się dużo lepiej.

Las może nas leczyć i zapobiegać chorobom, ręczę za to. Należy tylko umiejętnie korzystać z jego dobrodziejstw. Pamiętajcie o tym i opierając się na doświadczeniach przodków zaopatrujcie domową apteczkę w zioła, nalewki i syropy. Mam też nadzieję, że już niebawem każdemu z nas także lekarz rodzinny będzie służył radą i pomocą oraz chronił nasze zdrowie parasolem usług medycznych tak skutecznym jak korona polskiej lipy.


 Leśniczy Jarek- lesniczy@erys.pl


Komentarze (3)

~rzemlik 07.01.2015 10:00:54
Już lecę kupować apteka natury

~Mariusz 08.01.2015 12:44:00
Las to natura. A wszystko to co człowiek ma najlepszego czerpie właśnie od niej. Zdumiewająca jest jednak jej cierpliwość na naszą bezmyslnośc i niefrasobliwość w stosunku do niej. Jednak jeszcze gorzej jest jak wyrządzamy jej szkodę celowym działaniech, chociarzby wspomnianym prze Ciebie zaśmiecaniem czy \"rozjeżdżaniem\" przez crosy, quady itp. Wracając do leśnej apteki. Przytoczyłeś wsaniałe przykłady \"specyfików\" jakie można u niej zdobyć. Wystarczy jedynie odrobina wiedzy i chęci. Pozwolę sobie dodać do tego grona żurawinę. Jest ona bardzo pomocna w chorobach układu moczowego. A poza tym ma wspaniały smak i to niezależnie od formy w jakiej ją spożywamy. Rewelacyjnie smakuje \"na surowo\". A przetworzona jest rewelacyjnym dodatkiem do mięś. O nalewce juz nie wspomnę:) Pozdrawiam

~Konrad 21.01.2015 12:42:28
A ja dodam od siebie dziką różę z ogromną ilością witaminy C, a tak łatwo przecież dostępną. Pamiętajmy jednak, że zbierać ją najlepiej jest po pierwszych przymrozkach.

Dodaj komentarz

Wpisz swoje imię
Twój komentarz
Wpisz kod z obrazka   
Zdjęcie CAPTCHA Odśwież obrazek

LOGIN

 

Kategorie

Zasady (27)
Leśnictwo (100)
Drzewa (38)
Zwierzęta (109)
Leśniczówka (157)
Technika (22)

Archiwum

2007 (44)
2008 (101)
2009 (92)
2010 (84)
2011 (101)
2012 (103)
2013 (100)
2014 (78)
2015 (63)
styczeń (5)
luty (5)
marzec (6)
kwiecień (5)
maj (5)
czerwiec (6)
lipiec (5)
sierpień (5)
wrzesień (4)
październik (6)
listopad (5)
grudzień (6)
2016 (60)
2017 (52)
Kanał RSS - nowy

 
 
Serwisy internetowe Lasów Państwowych wykorzystują pliki cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na ich zapis lub wykorzystanie.
Więcej informacji znajdziesz w naszej Polityce Prywatności.
Akceptuję politykę prywatności
zamknij