home      PGL PGL Lasy
Państwowe
  blog edukatora          blog leśniczego          skrzydlate myśli     

autor Jarek   data 2011-12-17

Jestem absolwentem Akademii Leśniczego

Pewnie tęsknicie ( mam nadzieję) za kolejnym wpisem w leśnym blogu? Tyle się działo w ostatnich dniach, że nie było mowy, żeby do niego zajrzeć. W poniedziałek jechałem na ostatnią, szóstą edycję Akademii Leśniczego do Łagowa. To przyjemne uczucie być w gronie około 120 osób wybranych z blisko 5,5 tysiąca polskich leśniczych, ale z radością też myślałem o końcu edukacji... Bo niby jest demokracja i wszyscy mamy równo po 24 godziny na dobę ale leśniczemu zawsze dzień wydaje się za krótki, a w końcu roku?  Wyobraźcie sobie, że gdy już dojeżdżałem do Łagowa i niemal było już widać basztę zamku joannitów nad horyzontem ukazała się piękna tęcza:

 

To niespotykany widok jak na grudzień. Z kolei leśniczy Józek z okolic Zieleńca w Kotlinie Kłodzkiej przywiózł poranną fotografię sporych zasp śnieżnych, które pokryły drogi w jego okolicach. To dobry przykład jak różny jest nasz kraj, nasze lasy i... problemy leśniczych. W trakcie sześciu spotkań w Łagowie wymienialiśmy swoje poglądy i doświadczenia z zarządzania lasami regionalnych dyrekcji z: Zielonej Góry, Wrocławia, Szczecina i Poznania. Każdy region i każde leśnictwo ma swoją specyfikę. Inaczej przecież gospodarzy w lesie Józek ze Złotego Stoku w sudeckim Nadleśnictwie Bardo, a inaczej Tomasz z Nadleśnictwa Pniewy. Pokazywał nam mapę swojego leśnictwa Lwówek, które choć ma powierzchnię1744 ha to jest rozrzucone na przestrzeni ponad30 km, a mapa zajęła kawał stołu:



 

Ostatnie zajęcia prowadził pan Leszek Rząsa z Poznania i dotyczyły one leśnej informatyki. Programy na rejestrator leśniczego i stanowisko komputerowe, leśne mapy numeryczne, GPS i GIS, nawigacja satelitarna, teledetekcja i fotogrametria, cały System Informacji Przestrzennej LP- to tematyka ostatniego zjazdu. Pracowaliśmy na różnych rejestratorach:

 

Tomek z Bogdańca (może potomek Maćka z Krzyżaków?) konfigurował połączenie rejestratora z modułem GPS:



 

Wykładowca wyjaśniał wątpliwości Józka i Tomasza:



Podczas tych zajęć , jak i całej Akademii nauczyliśmy się wiele i nabraliśmy pewności siebie. To bardzo ważne w naszej pracy, aby mieć poczucie własnej wartości i posiadać jak najwyższe kompetencje. Wielu osobom wydaje się, że leśniczy chodzi zadumany po lesie i słucha "jak las sobie rośnie". Ludzie wierzą, że to bardzo „luzacki” i pozbawiony stresów czy problemów zawód. To piękna profesja,  ale bardzo odpowiedzialna i wymaga wyjątkowych predyspozycji, a szczególnie bardzo szerokiej, ogromnej wiedzy z wielu dziedzin. Wyobraźcie sobie, że podczas Akademii Leśniczego, gdy od marca do grudnia spotkaliśmy się sześć razy, czyli łącznie 18 dni, wysłuchaliśmy 144 godzin wykładów w 39 blokach tematycznych? To naturalnie nie wszystkie tematy z którymi leśniczy ma do czynienia. A przecież większość z nas ma wyższe wykształcenie i lata doświadczeń praktycznych w terenie…

 Całe życie trzeba się jednak uczyć i ten wymóg permanentnej edukacji potraktowaliśmy bardzo poważnie, chętnie uczestnicząc w różnorodnych zajęciach. Szczególnie dobrze odebraliśmy zajęcia z komunikacji społecznej, psychologii, zarządzania sobą w czasie, a nawet podstawy savoir- vivre i autoprezentacji. Dyskusje w gronie ponad 30 leśniczych to dodatkowy bonus tej akademii. W pracy mamy niewiele czasu na wzajemne kontakty i zwykle każdy z nas samotnie zmaga się z problemami mądrego zarządzania zasobami Natury. Ostatni egzamin tak jak poprzednie zdaliśmy „na luzie”. Staszek z Nadleśnictwa Sulęcin odbiera ostatnie zaświadczenie:



 

Zostaliśmy absolwentami Akademii Leśniczego i oprócz sześciu zaświadczeń z logo Mądrej Sowy odebraliśmy dyplomy ukończenia I cyklu szkoleń, podpisane przez Dyrektora Generalnego LP:



 

 Przygotowałem na zakończenie prezentację dokumentującą przebieg blisko rocznej edukacji i wszyscy wymieniliśmy się adresami. Może zrobimy kiedyś zjazd absolwentów? Na schodach łagowskiego ośrodka ustawiliśmy się do pamiątkowego zdjęcia:



 Generalnie wszyscy byliśmy zadowoleni z czasu spędzonego w Łagowie, a od marca kolejni leśniczowie będą słuchaczami Akademii Pod Sową organizowanej przez Ośrodek Wdrożeniowo- Rozwojowy LP w Bedoniu.

W czwartek i piątek wszyscy rzuciliśmy się w wir pracy, bo przecież koniec roku tuż, tuż. U mnie nadal trwają prace na dwóch zrębach. Wciąż jadą wozy z drewnem, choć nie jest łatwo, bo na leśnych drogach zrobiło się błotnisto. Podsumowałem zbiór szyszek i okazało się, że zebrano prawie 900 kg. Odebrałem resztę prac i przygotowałem dokumentację do wypłaty dla „zulowców”. Zakończyłem już orki i wykonywanie talerzy oraz wszelkie prace z ochrony lasu. W piątek miałem najazd przewoźników po drewno. Wyjechało tego dnia 10 pojazdów z drewnem o masie blisko 300 m3. To tak jakby ustawić stos metrowych wałków o wysokości metra i długości prawie 500 metrów! Jutro niedziela, ale spędzę ją niestety w mieście…

 

Leśniczy Jarek- lesniczy@erys.pl

 

 

Komentarze (0)

Dodaj komentarz

Wpisz swoje imię
Twój komentarz
Wpisz kod z obrazka   
Zdjęcie CAPTCHA Odśwież obrazek

LOGIN

 

Kategorie

Zasady (27)
Leśnictwo (100)
Drzewa (38)
Zwierzęta (109)
Leśniczówka (157)
Technika (22)

Archiwum

2007 (44)
2008 (101)
2009 (92)
2010 (84)
2011 (101)
styczeń (6)
luty (10)
marzec (10)
kwiecień (9)
maj (9)
czerwiec (8)
lipiec (9)
sierpień (7)
wrzesień (8)
październik (9)
listopad (7)
grudzień (9)
2012 (103)
2013 (100)
2014 (78)
2015 (63)
2016 (60)
2017 (52)
Kanał RSS - nowy

 
 
Serwisy internetowe Lasów Państwowych wykorzystują pliki cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na ich zapis lub wykorzystanie.
Więcej informacji znajdziesz w naszej Polityce Prywatności.
Akceptuję politykę prywatności
zamknij