home      PGL PGL Lasy
Państwowe
  blog edukatora          blog leśniczego          skrzydlate myśli     

autor Jarek   data 2011-10-08

Rude grzyby i czerwone nosy

Wczoraj w Tatrach spadł już pierwszy śnieg, a u nas dobiega kresu złota jesień. Poranki są coraz bardziej ciemne i mgliste, nasze jezioro za oknem jest mocno pomarszczone jesiennym wiatrem a woda stała się burociemna... Wszystkie śródleśne jeziora są pokryte kożuchem kolorowych liści.

 Bobry ostro gromadzą zapasy pędów i gałęzi w swoich żeremiach. Ściętą olchę już wyniosły do pobliskiego podtopionego olsu:

  Przy wydeptanej przez nie podczas transportu olchy ścieżce leżą pokrojone bobrowymi strugami (czyli zębami) kawałki osikowych gałęzi:

 Sprawdzałem wczoraj drogi przy jeziorach, bo co jakiś czas tarasują je drzewa ścięte przez te gryzonie. Niedawno pracownicy mojego ZUL- a usuwali zwaloną topolę, a już leży kolejna osika. Droga jest jednak przejezdna i nie będę jej usuwał dopóki jest świeża i ma korę. Bobry będą z niej korzystać po swojemu- objadając korę na miejscu i wynosząc kawałki świeżego drewna do nor i żeremi. Dopiero potem ją zagospodaruję, bo inaczej sprowokuję je do ścinania kolejnego drzewa.

W lesie jeszcze spory ruch, bo wszyscy korzystają z ostatnich grzybów. Spotykam jeszcze piękne borowiki, podgrzybki i kurki, ale to już w zasadzie koniec sezonu:



 Pojawił się już drugi wysyp rudych grzybów, czyli rydzów. Nazbierałem ich któregoś dnia całkiem sporo i to dużych okazów. Całe „stado" rosło pod jednym z paśników, a gdy już miałem ich kilkanaście to dozbierałem do kosza tyle, aby warto było grzać patelnię. Rydze rosną na skrajach lasu, na granicy pola lub łąki:



 Szczególnie lubią nasłonecznione skarpy. Czasami zbieram je wprost na łące, rosną też na poboczach leśnych dróg, a kiedyś cały zastęp rydzów rósł nawet na ściernisku po skoszonym zbożu. To najsmaczniejsze grzyby! Najlepiej smakują smażone na klarowanym maśle i patelni położonej na kaflowej kuchni opalanej drewnem. Poezja smaku! Niestety wiele okazów rydzów, które nazbierałem było „ z lokatorami", czyli okazały się robaczywe. Mimo wstępnej selekcji dokonanej już w lesie, sporo rudych grzybów mimo pozornie zdrowych trzonów miało zasiedlone kapelusze.

 Podobnie piękne borowiki. W punkcie skupu grzybów widziałem informację, że skupują asortyment „borowik- robak" po „zetce" za kilogram. To dla Was, biedni ludzie z miasta... To są te genialne, nie wymagające żadnego nakładu pracy obiady, „lunchy" i drugie śniadania zawarte w kostkach, torebkach, bulionetkach, zupkach „jak u mamy" itp. podobno pysznościach. Ich uroki sławią całą dobę reklamy .To pewnie tam trafiają te borowiki. Człowiek składa się z tego co je. Jak ma być zdrowy jak rydz, jak nawet rydze i borowiki mają robaki?

 Moje starannie przejrzałem ( w okularach, które na potrzeby kuchenne nabyła moja żona w aptece), ale pomimo tego spokojnie starczyło tych "nie zasiedlonych" na pyszny obiad. Były mniamusie... Borowiki schną przy kuchennej płycie, bo wieczorami trzeba już palić w piecu i kominku. Nocami ciągną tabuny dzikich gęsi, które okrzykami pozdrawiają mieszkańców leśniczówki. W dzień odpoczywają na pobliskim wielkim polu kukurydzy za jeziorem lub na świeżo zielonych polach z ozimymi zbożami:



 Wędrują też ptaki drapieżne. W minionym tygodniu widziałem błotniaki, parę kobuzów, pustułki i piękny okaz rzadkiego już rybołowa. To duży, brązowy ptak o białym spodzie i charakterystycznej sylwetce podobnej do sylwetki mewy. W Polsce zostało już tylko kilkadziesiąt par. Wędruje pojedynczo i jest bardzo płochliwy. Nie bez powodu boi się człowieka... W lesie przez cały tydzień miałem wielki ruch z wywozami drewna.

 We wrześniu pozyskałem1500 metrów drewna, głównie papierówek. Razem z poprzednim zapasem to daje wiele samochodów do wywiezienia. Trzeba zdążyć przed słotami, które czasem uniemożliwiają wręcz wjazd w niektóre partie lasu. Codziennie przyjeżdża kilka samochodów i trzeba być przy załadunku każdego:

 

Trwają też prace hodowlane i z ochrony lasu- zabezpieczenie upraw przed zwierzyną oraz czyszczenie budek lęgowych. W przyszłym tygodniu rozpoczynam jesienne sadzenie dęba i orki na zrębach, które będą odnawiane wiosną. Trzeba szybko działać, bo zima stoi za progiem. Świadczą o tym czerwone nosy.

Popatrzcie na ludzi, którzy rano stoja na przystanku, pędzą do pracy, szkoły i innych zajęć. Szczególnie widać to u pań, które przedkładają elegancję nad zdrowie i „praktyczność". Cóż, faceci zwykle nie protestują na widok eleganckiej kobiety w krótkiej spódniczce, ale paniom jesienny chłód wychodzi nosem.  Czerwone nosy rankiem świadczą zatem zdecydowanie, że to już naprawdę pełnia jesieni. Jednak u facetów czerwone nosy są najczęściej symptomem zdecydowanych działań profilaktycznych zabezpieczających przed jesiennym chłodem. I absolutnie nie ma tu związku z ubieraniem, modą i elegancją. Chyba wręcz przeciwnie... Lepiej pozostańmy jednak przy przyrodniczych symptomach jesieni, jak przystało na leśne opowieści.

 Sobota i niedziela sprzyja leśnym spacerom. Korzystajmy z jesiennego słońca, o ile będzie, no i ostatnich grzybów, szczególnie tych rudych, najpyszniejszych. To już także pora na opieńki miodowe, które pojawiają się wokół pniaków późną jesienią . Też są pyszne, szczególnie marynowane.  Ale o opieńkach to już innym razem...

 

Leśniczy Jarek- lesniczy@erys.pl

  

Komentarze (0)

Dodaj komentarz

Wpisz swoje imię
Twój komentarz
Wpisz kod z obrazka   
Zdjęcie CAPTCHA Odśwież obrazek

LOGIN

 

Kategorie

Zasady (27)
Leśnictwo (100)
Drzewa (38)
Zwierzęta (109)
Leśniczówka (157)
Technika (22)

Archiwum

2007 (44)
2008 (101)
2009 (92)
2010 (84)
2011 (101)
styczeń (6)
luty (10)
marzec (10)
kwiecień (9)
maj (9)
czerwiec (8)
lipiec (9)
sierpień (7)
wrzesień (8)
październik (9)
listopad (7)
grudzień (9)
2012 (103)
2013 (100)
2014 (78)
2015 (63)
2016 (60)
2017 (52)
Kanał RSS - nowy

 
 
Serwisy internetowe Lasów Państwowych wykorzystują pliki cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na ich zapis lub wykorzystanie.
Więcej informacji znajdziesz w naszej Polityce Prywatności.
Akceptuję politykę prywatności
zamknij