home      PGL PGL Lasy
Państwowe
  blog edukatora          blog leśniczego          skrzydlate myśli     

autor Jarek   data 2011-09-08

Akademia Leśniczego minęła półmetek

Wróciłem w środę z Łagowa po trzech dniach trzeciej części zajęć w Akademii Leśniczego. Zostały jeszcze trzy spotkania do końca roku i uzyskania tytułu absolwenta I edycji Akademii Leśniczego. To z pewnością nie był stracony czas, choć wykłady od godziny 8 do 18 mogą być nużące. Tematyka zajęć i wiedza wykładowców nie pozwalają jednak na nudę i brak koncentracji. Zresztą nie na darmo w zajęciach uczestniczy „kwiat leśnictwa Zachodniej Polski"... Leśniczowie opowiadają o swoich doświadczeniach i przedstawiają swój punkt widzenia na problemy poruszane przez wykładowców. Bywa, że dyskusja staje się mocno ożywiona.

Pierwszego dnia inż. Jacek Szczepanik opowiadał o pozornie nudnych sprawach związanych z polskimi normami na drewno, handlu drewnem oraz o reklamacjach, gwarancjach i rękojmi. Omawialiśmy też sprawy planowania i szacunków brakarskich oraz prześledziliśmy historię kłodowania drewna. Leśniczowie opowiadali swoje historie związane z manipulacją i odbiórką drewna w kłodach. Myślicie, że to takie proste ściąć około 3-4 halasu, czyli około 1000 m3 drewna, pociąć to precyzyjnie na 3-4 metrowe kłody i odebrać oraz wprowadzić do ewidencji? Każdy kawałek może mieć tylko3 cm nadmiaru długości, trzeba przymiarem zmierzyć też jego średnicę w cieńszym końcu i nabić plastikową płytkę z numerem. Potem pora kłody sprzedać, czyli wystawić kwit wywozowy przewoźnikowi i wszystko musi zgadzać się co do sztuki. Większość kłód jedzie za zachodnią granicę, do potężnej firmy i nie można sobie pozwolić na nieścisłości.

Drugiego dnia rozmawialiśmy z sympatycznym dr Mariuszem Bembenkiem z Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu o nowinkach technicznych i nowych technologiach w leśnictwie. To unikalne zajęcia, bo przecież dopiero od kilku lat na szeroką skalę pracują w lasach harwestery i forwardery. Jeszcze całkiem niedawno taką maszynę można było wieczorem pomylić z UFO:

 

Długo rozprawialiśmy o szlakach operacyjnych, po których poruszają się maszyny w trzebieżach i o sposobach ich wyznaczania. Ważna jest też technika pracy, bo warto np. wiedzieć, że operator harwestera musi ścinane drzewa okrzesywać nad szlakiem, po którym jedzie maszyna. W ten sposób powstaje na szlaku dywan z gałęzi, który zabezpiecza grunt przed wielkimi kołami maszyn.

Trzeciego dnia był horror! Dr Leszek Kowalczyk przy wtórze muzyki Michaela Jacksona z teledysku „Thriller" wkroczył na salę wykładową w „strasznej" masce. Witał się z każdym podając rękę i z czarnego kapelusza rozdawał... lizaki.

Tak rozpoczęły się świetnie poprowadzone przez wykładowcę i bardzo ciekawe zajęcia z marketingu. Poznaliśmy teorię i praktyczne wykorzystanie marketingu w pracy leśniczego. To zupełnie „dziewiczy" temat bo spróbujcie znaleźć książkę o marketingu w lasach.

Proces marketingu nie dotyczy tylko handlu drewnem, jak powszechnie się uważa. Ta sfera dotyczy także innych pożytków i funkcji lasu, szczególnie społecznej funkcji lasu, tak często niedocenianej. Trzeba „sprzedawać" ludziom naszą wiedzę o lesie. To przecież takie ciekawe dla wielu osób. Szczególnie dla odwiedzających mojego bloga... Kultura, historia, dobrodziejstwo aromaterapii, sylwaturystyki i korzystanie z licznych, zdrowych pożytków leśnych- to takie interesujące! Warsztatowe zajęcia były bardzo ciekawe i leśniczowie aktywnie w nich uczestniczyli.

 Lizaki z kolorowymi obrazkami, które rozdawał dr Kowalczyk były także rekwizytem służącym do wybrania hasła reklamowego lasu. Moja grupa wybrała lizak z kolorowym tortem. Bo las jak wielosmakowy, kolorowy i pachnący tort czeka na Ciebie - wybierz coś dla siebie... Wszyscy mogą do woli kosztować wybrany kawałek z tortu chronionego przez leśników. Czas akademicki szybko mijał z żywiołowo prowadzącym zajęcia dr Kowalczykiem i już Tomasz Biały z Ośrodka w Bedoniu rozdawał testy sprawdzające wiedzę nabytą w trzeciej odsłonie Akademii.

 Test rozwiązaliśmy sprawnie. Kolejne zaświadczenie powędrowało do teczki z sową- symbolem Akademii. Wcześniej pilnie analizował je sympatyczny kolega leśniczy ze Świebodzina i Roman z Bogdańca.



 

Dziś dwa harwestery, a za nimi forwardery działały intensywnie w trzebieżach w oddziale 8 mojego leśnictwa. Rosną stosy z papierówką. Sprawdziłem wszystkie prace wykonane w czasie mojej krótkiej nieobecności. Cały dzień spędziłem na terenie leśnictwa. Las przecież wymaga troski gospodarza. Zaczyna się okres intensywnych prac, bo trzeba z wszystkim zdążyć przed zimą. Wieczorem zasiadłem z kolei przy biurku i zagłębiłem się w leśne dokumenty. To też wymaga oka i ręki gospodarza.

 

Leśniczy Jarek- lesniczy@erys.pl

 

  

Komentarze (0)

Dodaj komentarz

Wpisz swoje imię
Twój komentarz
Wpisz kod z obrazka   
Zdjęcie CAPTCHA Odśwież obrazek

LOGIN

 

Kategorie

Zasady (27)
Leśnictwo (100)
Drzewa (38)
Zwierzęta (109)
Leśniczówka (157)
Technika (22)

Archiwum

2007 (44)
2008 (101)
2009 (92)
2010 (84)
2011 (101)
styczeń (6)
luty (10)
marzec (10)
kwiecień (9)
maj (9)
czerwiec (8)
lipiec (9)
sierpień (7)
wrzesień (8)
październik (9)
listopad (7)
grudzień (9)
2012 (103)
2013 (100)
2014 (78)
2015 (63)
2016 (60)
2017 (52)
Kanał RSS - nowy

 
 
Serwisy internetowe Lasów Państwowych wykorzystują pliki cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na ich zapis lub wykorzystanie.
Więcej informacji znajdziesz w naszej Polityce Prywatności.
Akceptuję politykę prywatności
zamknij