| Narciarskie szaleństwo w Szelmencie | | 2010-03-08 | 
Wreszcie udało mi się w tym roku trochę pojeździć na nartach. Korzystając z wiosennej wręcz aury postanowiłem wreszcie się wybrać. Wcześniej na jednodniowe wypady jeździłem do Gołdapi, na Piękną Górę, ale ponieważ dowiedziałem się o nowym ośrodku, niedaleko Suwałk, postanowiłem to sprawdzić.
Tak trafiłem na stok w Szelmencie. To kilkanaście kilometrów od Suwałk, ale w niektórych miejscach góry jak w Beskidach. Jest tu całkiem nowy, całoroczny ośrodek sportowy (co ciekawe – wcale nie prywatny). Zimą do dyspozycji jest pięć wyciągów plus jeden mały dla osób które się dopiero uczą. Do tego bardzo dobrze przygotowane trasy (naśnieżanie, ratraki), wypożyczalnia sprzętu, szkółka narciarska, hotel, restauracja …
Przyznam, że byłem zaskoczony rozmachem inwestycji. Wyciągi po około 400 metrów, kilka niebieskich i czerwonych tras, jedna czarna – jednym słowem dostosowane do każdego poziomu umiejętności.
W dni powszednie nie ma tam tłoku (no bo w końcu kto w Suwałkach ma na to czas, a przyjezdnych raczej mało), ceny przyzwoite (w tygodniu jeden wjazd na górę 1,50 PLN, w weekendy 2,50PLN), restauracja dobra i na każdą kieszeń. Wszystko można znaleźć na stronie www.wosir-szelment.pl. Jestem pewien, że latem też tam jakieś atrakcje będą, więc będę zaglądał.

| |
| | Komentarze (0) | Dodaj komentarz | | Żuraw, koń i mrówki | | 2010-03-07 |
 Kilka dni temu, chyba we czwartek, zobaczyłem pierwszego żurawia. Szybował wysoko, niesiony zimnym północnym wiatrem. Sądząc po tonacji klangoru, nie był chyba zachwycony tak zwanymi „okolicznościami przyrody”. Uznałem, że to awangarda awangardy.
Ale dzisiaj nie było już wątpliwości – nad łąką krążyły dwa żurawie, z daleka odzywało się ich jeszcze kilka. Tak więc pierwsze, prawdopodobnie najsilniejsze osobniki, już się pojawiły i zaczynają zajmować najlepsze tereny lęgowe. Ten najwcześniejszy desant musi być silny, bo w nocy było jeszcze minus piętnaście stopni. Ale miejscami śniegu już nie ma, lód na rzekach i jeziorach zaczyna powoli się topić, więc jest szansa na zdobycie jakiegoś pożywienia. Inaczej pewnie by nie przyleciały.
Wiosnę poczuły także konie – wyraźnie linieją. To stuprocentowa oznaka, że jeszcze miesiąc-półtora i będzie cieplej, bo mniej więcej tyle czasu trwa wymiana końskiego futra na nowe.
Chodząc dzisiaj po lesie dla czystej przyjemności wygrzewania się w słońcu, zobaczyłem mrowisko, a w nim wzmożony ruch. Mrówkom najwyraźniej również spodobał się słoneczny dzień …

| |
| | Komentarze (0) | Dodaj komentarz | | Ile do wiosny | | 2010-03-02 |  Dzisiaj do południa świeciło słońce i zauważyłem na łące za leśniczówką chmarę jeleni. Było kilkadziesiąt sztuk. Korzystały z ciepła i skubały wyglądającą już spod śniegu trawę. Robiąc zdjęcia przyjrzałem im się dokładnie – widać było, że są chude i że zima dała im porządnie w kość. Potwierdza to zresztą relacja znajomego myśliwego, którzy w ostatnim dniu trwania sezonu polowań na jelenie strzelił dorodnego byka. To znaczy byk miał okazałe poroże, ale tusza ważyła mniej więcej połowę tego, co powinna. (Byk ważył około stu kilogramów - wiadomo, że w czasie rykowiska, czyli jesienią, ten sam byk musiał mieć masę około stu osiemdziesięciu – stu dziewięćdziesięciu kilo.) Zima można przyjąć, że powoli się kończy. Znajoma pszczelarka robiła właśnie przegląd pasieki przy leśniczówce. Była bardzo zadowolona z przebiegu „kontroli” – okazało się, że pszczoły przetrwały w wyjątkowo dobrej kondycji. Stale utrzymujące się niskie temperatury sprzyjały pszczołom. Ich system zimowania, polegający na tworzenie kłębu (tworzy się „skupisko” rodziny pszczelej) i czerpaniu minimalnych ilości pożywienia, doskonale się sprawdza jeżeli tylko zima dopisuje. Dowiedziałem się też przy okazji pogawędki co pszczelarze mają na myśli mówiąc osyp. Są to martwe pszczoły, które nie przetrwały zimy i leżą na dnie ula. Jest to normalne zjawisko, które nie jest alarmem samo w sobie. Dopiero duży osyp jest sygnałem alarmowym. Co to znaczy „duży” jeszcze nie wiem. Jak zwykle o tej porze roku trwa licytacja jak długo jeszcze potrwa zima. Pszczelarka daje jej jeszcze trzy tygodnie, moja żona, która wierzy tylko w „twarde” dane meteo uważa, że to jeszcze ze dwa miesiące. Wybiorę się jutro do bobrzej rodziny, bytującej od kilku lat opodal leśniczówki. (Wpis z października 2009 na www.erys.pl). Z moich obserwacji jasno wynika, że one zawsze dysponują celną prognozą.
| |
| | Komentarze (1) | Dodaj komentarz |
|
|